🦖 To O Nas Piotr C

34.90 zł 24.43 zł. Audiobook: Pokolenie Ikea. Kobiety autorstwa Piotr C, wydawnictwa: Novae Res. Dostępna w Woblink! Liczba godzin: 8 to gwarancja świetnej zabawy. 350 tys. sprzedanych egzemplarzy! Piotr C. autor bestsellerowych powieści Pokolenie Ikea, Pokolenie Ikea Kobiety, Brud wraca z czwartą książką. On ma 30 lat. Życie mija mu na piciu piwa i graniu na konsoli. Pragnie kobiety, ale zamiast niej ma prawą rękę i darmowe serwisy porno. Do tego pracę, której nie lubi i uczucie, że zawiódł wszystkich. Ona ma 30 lat. Jest samodzielna i piękna. Odnosi sukcesy zawodowe, ale według jej matki poniosła życiową klęskę, bo nie ma męża i dziecka. Nie chce już tłumaczyć, dlaczego jest sama. Urodzili się tego samego dnia. Mieszkają na tym samym osiedlu. Nigdy się nie poznali. W czasach, gdy seks dostajesz szybciej niż hamburgera w fast foodzie. Gdy sukienki są krótsze niż wyrzuty sumienia Gdzie nie ma niczego na stałe, Gdzie nikt nie mówi: kocham cię na zawsze To opowieść o miłości w czasach Tindera, Instagrama i Facebooka. Tragikomedia o szukaniu spełnienia w sieci, na ulicy i w klubie. Niepokojąca i drażniąca do bólu diagnoza współczesnych relacji. Dotknij. Przeczytaj. Oceń. Reviewed by Nina Raemont. Synology DiskStation DS1522+. Best network-attached storage overall. Asustor Lockerstor 6 Gen2. Best network-attached storage array with a versatile app suite. WD My
On ma 30 lat. Życie mija mu na piciu piwa i graniu na konsoli. Pragnie kobiety, ale zamiast niej ma prawą rękę i darmowe serwisy porno. Do tego pracę, której nie lubi i uczucie, że zawiódł wszystkich. Ona ma 30 lat. Jest samodzielna i piękna. Odnosi sukcesy zawodowe, ale według jej matki poniosła życiową klęskę, bo nie ma męża i dziecka. Nie chce już tłumaczyć, dlaczego jest sama. Urodzili się tego samego dnia. Mieszkają na tym samym osiedlu. Nigdy się nie poznali. W czasach, gdy seks dostajesz szybciej niż hamburgera w fast foodzie. Gdy sukienki są krótsze niż wyrzuty sumienia. Gdzie nie ma niczego na stałe. Gdzie nikt nie mówi: kocham cię na zawsze. To opowieść o miłości w czasach Tindera, Instagrama i Facebooka. Tragikomedia o szukaniu spełnienia w sieci, na ulicy i w klubie. Niepokojąca i drażniąca do bólu diagnoza współczesnych relacji. Dotknij. Przeczytaj. Oceń. Cena wysyłki 59kr na terenie Norwegii. Odnosi się to niezależnie od liczby towarów lub wielkości i wagi towarów. Każda wysyłka jest nadawana kurierem z numerem przesyłki. W przypadku zamówień powyżej 599kr oferujemy bezpłatną wysyłkę. Zamówienia wysyłamy w 1-2 dni robocze. Nie dotyczy to produktów "PRE-ORDER" Informacja do zamówienia na "pre-order": "Pre-Order" - to nowa funkcja w naszego sklepu. Pozwala ona zamówić produkty, których nie mamy aktualnie na magazynie. Możesz zamówić dowolną ilość produktów. Po złożeniu zamówienia, czas oczekiwania na skompletowanie Twojego zamówienia wynosi 21 dni. *Produkty “na zamówienie” zamawiamy w każdy poniedziałek, co oznacza, że czas oczekiwania na skompletowanie zamówienia w SOVA, może się skrócić do 9 dni roboczych. Normalny czas dostawy na terenie Norwegii wynosi od 1-4 dni roboczych.
O nas. Nasza szkoła funkcjonuje od roku 2014, nie posiada praw oświatowych ani żadnych struktur państwowych. Jesteśmy grupą osób, która fascynuje się kulturą chrześcijańskiego Wschodu, przede wszystkim ikonami, które wyrażają najpiękniejszą głębię ludzkiego zjednoczenia z Bogiem. Pragniemy tworzyć dzieła, które pozwolą
Kobieta i mężczyzna. Obydwoje mają po 30 lat i mieszkają na tym samym osiedlu. Jak żyją we współczesnym świecie? Co robią na codzień? Czy są szczęśliwi? O książce Pio­tra C. słysza­łam na dłu­go przed tym, jak trafiła w moje ręce. Czy­tałam recen­zję, widzi­ałam ją na wys­tawach w księ­gar­ni­ach. W końcu mam! Mam i przeczytałam. 350 tys. sprzedanych egzem­plarzy! Piotr C. — Autor best­sellerowych powieś­ci “Pokole­nie Ikea”, “Pokole­nie Ikea. Kobi­ety”, “Brud” — wraca z czwartą książką. Współczesne życie, współczesne prob­le­my i wartoś­ci… autor nie prze­biera w słowach, żeby na przykładzie bohaterów, Agaty i Krzyszto­fa, ukazać codzi­en­ność wielu kobi­et i mężczyzn, którzy poszuku­ją, tęsknią, marzą, wal­czą z samot­noś­cią na różne sposoby. Karykatura czy prawdziwe życie? Piotr C pisze o świecie, w którym braku­je zrozu­mienia, miłość jest poję­ciem względ­nym, a człowiek jest zamknię­ty na drugiego człowieka. Na początku, jak sięgnęłam po książkę #To o nas, miałam wraże­nie, że his­to­rie bohaterów są prz­erysowane. Zaw­iera mnóst­wo wul­gar­yzmów, a kon­trow­er­syjne wypowiedzi bohaterów rzu­ca­ją się w oczy od pier­wszego rozdzi­ału, są nies­maczne, niekiedy szoku­jące. Po co? Żeby zwró­cić uwagę na współczesne prob­le­my, przede wszys­tkim młodych ludzi. Stop­niowo, w trak­cie czy­ta­nia, ze smutkiem zdałam sobie sprawę, że to nie są karykat­u­ralne opisy, lecz prawdzi­we życie, prob­le­my i sytu­acje, które mogły mieć miejsce w real­nym świecie. Książ­ka, częs­to poprzez humor, zmusza do reflek­sji i zas­tanowienia się nad samym osobą. Czego tak naprawdę oczeku­je­my do życia? Jaka jest nasza definic­ja szczęś­cia? Czy moż­na czuć się szczęśli­wym we współczes­nym świecie? On — chci­ał­by mieć kobi­etę, jed­nak trud­no mu ją znaleźć. Czu­je, że nie pasu­je do tego świa­ta, woli woli posiedzieć w domu i pograć na kon­soli. Braku­je mu pewnoś­ci siebie i nie potrafi się odnaleźć w świecie imprez, gdzie zanika­ją jakiekol­wiek wartoś­ci. Pod wpły­wem rad przy­ja­ciela, próbu­je żyć tak jak on. Mimo, że tak naprawdę wcale tego nie chce, zakła­da Tin­dera i poszuku­je dziew­czyny na jed­ną noc. Co wyniknie z tego eksperymentu? On ma 30 lat — Życie mija mu na piciu piwa i gra­niu na kon­soli. Prag­nie kobi­ety, ale zami­ast niej ma prawą rękę i dar­mowe ser­wisy porno. Do tego pracę, której nie lubi i uczu­cie, że zaw­iódł wszystkich. Ona — podob­nie jak on, jest zagu­biona i trud­no jej znaleźć miłość. Trafia na nieod­powied­nich mężczyzn, powoli traci wiarę w to, że jeszcze kiedykol­wiek zna­jdzie miłość. Ona ma 30 lat — jest samodziel­na i pięk­na. Odnosi sukcesy zawodowe, ale według jej mat­ki poniosła życiową klęskę, bo nie ma męża i dziec­ka. Nie chce już tłu­maczyć, dlaczego jest sama. #To o nas Pio­tra C — książ­ka, która wywołu­je mieszane uczu­cia: zaskaku­je, znies­macza, zmusza do reflek­sji. Pokazu­je jak bard­zo moż­na się zagu­bić we współczes­nym świecie, ile czeka na nas pułapek, rozczarowań i trud­noś­ci. Zwraca uwagę na to, jak bard­zo zmieniły się wartoś­ci. Kiedyś miłość była na zawsze — ter­az, znaczy tyle co zdję­cie na insta­gramie, bez głęb­szych uczuć. Prze­cież w każdej chwili może znaleźć się nowa, lep­sza, bardziej odpowied­nia osoba. Nie ma niczego na stałe Piotr C. pisze o świecie, w którym nie ma niczego na stałe — miłość jest ulot­na, rzeczy i ludzi moż­na łat­wo wymienić na nowe, drugiego człowieka trak­tu­je się przed­miotowo, a samot­ność moc­no daje się we zna­ki, tylko nie mówi się o tym na głos. Wniosek? Jeśli otacza­sz się wartoś­ciowy­mi osoba­mi i Two­je życie nie przy­pom­i­na opisu z książ­ki, masz wielkie szczęś­cie! Doceń to, wal­cz o to i nigdy nie rezygnuj i nie zmieni­aj się pod wpły­wem otoczenia i trendów, które wymusza­ją wszelkie zmi­any. Czy pole­cam tę książkę? Tak. Sama sięgnę po pozostałe, napisane przez tego auto­ra. Jestem ciekawa czym jeszcze może mnie zaskoczyć. (Vis­it­ed 141 times, 1 vis­its today)
AiMaster enables you to initialize and activate your NAS immediately through your phone or tablet. Easily monitor your ASUSTOR NAS, add users, download and install apps, update ADM and adjust ADM settings, making the new AiMaster easier than ever. 350 tys. sprzedanych egzemplarzy! Piotr C. – autor bestsellerowych powieści "Pokolenie Ikea", "Pokolenie Ikea Kobiety", "Brud" – wraca z czwartą książką. On ma 30 lat. Życie mija mu na piciu piwa i graniu na konsoli. Pragnie kobiety, ale zamiast niej ma prawą rękę i darmowe serwisy porno. Do tego pracę, której nie lubi i uczucie, że zawiódł wszystkich. Ona ma 30 lat. Jest samodzielna i piękna. Odnosi sukcesy zawodowe, ale według jej matki poniosła życiową klęskę, bo nie ma męża i dziecka. Nie chce już tłumaczyć, dlaczego jest sama. Urodzili się tego samego dnia. Mieszkają na tym samym osiedlu. Nigdy się nie poznali. W czasach, gdy seks dostajesz szybciej niż hamburgera w fast foodzie. Gdy sukienki są krótsze niż wyrzuty sumienia Gdzie nie ma niczego na stałe, Gdzie nikt nie mówi: kocham cię na zawsze To opowieść o miłości w czasach Tindera, Instagrama i Facebooka. Tragikomedia o szukaniu spełnienia w sieci, na ulicy i w klubie. Niepokojąca i drażniąca do bólu diagnoza współczesnych relacji. Dotknij. Przeczytaj. Oceń. Zamieszczenie recenzji nie wymaga logowania. Sklep nie prowadzi weryfikacji, czy autorzy recenzji nabyli lub użytkowali dany produkt.
Find many great new & used options and get the best deals for TO O NAS & PIOTR C at the best online prices at eBay! Free shipping for many products!
Piotr Żyła w nowym wcieleniu. Został... mentorem Data utworzenia: 23 lipca 2022, 4:54. - Trzeba pokazać młodszym o co chodzi w skokach narciarskich - w ten żartobliwy sposób skoczek narciarski Piotr Żyła (35 l.) skomentował swe pierwsze miejsce w piątkowych kwalifikacjach do sobotniego konkursu Letniej Grand Prix w Wiśle Malince. Tak to właśnie nasz złotousty skoczek został mentorem. PIotr Żyła (35 l.) zwyciężył w eliminacjach do Letniej Grand Prix w Wiśle Malince Foto: Tomasz Markowski / - Nie wysyłajcie mnie na emeryturę. Jeszcze chwilę będę startować - oświadczył. Ciężka praca przyniosła efekty Podkreślił, że dobry wynik biało-czerwonych w kwalifikacjach (zajęli pierwsze cztery miejsca) to efekt wcześniejszej ciężkiej pracy. - Przyjechałem teraz do Wisły, aby wykonać swoją robotę. Może jest trochę za ciepło, ale nie ma co narzekać. Teraz muszę się trochę schłodzić, przygotować. Drugi w piątek Dawid Kubacki (32 l.) także uważa, iż zaczyna procentować wykonana wcześniej praca. - Czuję jednak, że na pewno nie jest to szczyt moich możliwości. Mam jeszcze nad czym pracować. Przyznał, że dzięki zatrudnieniu nowego trenera biało-czerwonych - jest nim Thomas Thurnbichler - poprawiła się technika oddawanie skoków jego i kolegów z reprezentacji. - Dzięki temu, mimo cięższych dziś warunków mogliśmy lecieć - dodał, choć jego zdaniem wyznaczono zbyt niską belkę najazdową. Zobacz także - Po wynikach wszystkich widać, że w trakcie kwalifikacji, startując z tej "dwunastki", nie było łatwo odlecieć. Niezadowolony Stach, uszczęśliwiony trener Ze swojego skoku nie był do końca zadowolony Kamil Stoch (czwarty, skoczył 120,0): „W 10-stopniowej skali mogę dać sobie za tę próbę siódemkę. Jednak tylko dlatego, że zaskoczyła mnie odległość, wynik po tym co zrobiłem na progu. Byłem spóźniony (z odbiciem - PAP) co najmniej o trzy metry. Poczułem to w dolnej części kręgosłupa”. @kamilstochofficial / Instagram Nowy trener Polaków Thomas Thurnbichler i Kamil Stoch Po zawodach Przyznał, że dzięki zatrudnieniu nowego trenera biało-czerwonych - jest nim Thomas Thurnbichler - poprawiła się technika oddawanie skoków jego i kolegów z reprezentacji. - Dzięki temu, mimo cięższych dziś warunków mogliśmy lecieć - dodał, choć jego zdaniem wyznaczono zbyt niską belkę najazdową. - Po wynikach wszystkich widać, że w trakcie kwalifikacji, startując z tej "dwunastki", nie było łatwo odlecieć. Niezadowolony Stach, uszczęśliwiony trener Ze swojego skoku nie był do końca zadowolony Kamil Stoch (czwarty, skoczył 120,0): „W 10-stopniowej skali mogę dać sobie za tę próbę siódemkę. Jednak tylko dlatego, że zaskoczyła mnie odległość, wynik po tym co zrobiłem na progu. Byłem spóźniony (z odbiciem - PAP) co najmniej o trzy metry. Poczułem to w dolnej części kręgosłupa”. Po zawodach Thurnbichler nie krył radości z wyników podopiecznych. - Cieszę się, że na czele kwalifikacji jest czwórka naszych skoczków. To dobry bodziec dla całej drużyny. Niczym nie jestem zaskoczony, jestem szczęśliwy. Wiedziałem, że mamy wielu zawodników na wysokim poziomie, którzy mają spore możliwości. mm, bt, PAP Zobacz też: Piotr Żyła o nowym trenerze reprezentacji: jesteśmy przyzwyczajeni do austriackiej szkoły [WIDEO] nie krył radości z wyników podopiecznych. - Cieszę się, że na czele kwalifikacji jest czwórka naszych skoczków. To dobry bodziec dla całej drużyny. Niczym nie jestem zaskoczony, jestem szczęśliwy. Wiedziałem, że mamy wielu zawodników na wysokim poziomie, którzy mają spore możliwości. mm, bt, PAP Zobacz też: Piotr Żyła o nowym trenerze reprezentacji: jesteśmy przyzwyczajeni do austriackiej szkoły [WIDEO] Marcelina Ziętek pokazała jak prasuje w domu. Trudno uwierzyć, że miała TO na sobie! Masz ciekawy temat? Napisz do nas list! Chcesz, żebyśmy opisali Twoją historię albo zajęli się jakimś problemem? Masz ciekawy temat? Napisz do nas! Listy od czytelników już wielokrotnie nas zainspirowały, a na ich podstawie powstały liczne teksty. Wiele listów publikujemy w całości. Wszystkie historie znajdziecie tutaj. Napisz list do redakcji: List do redakcji Podziel się tym artykułem:

Książka # to o nas autorstwa Piotr C., dostępna w Sklepie EMPIK.COM w cenie 27,54 zł. Przeczytaj recenzję # to o nas. Zamów dostawę do dowolnego salonu i zapłać przy odbiorze!

350 tys. sprzedanych egzemplarzy! Piotr C. – autor bestsellerowych powieści "Pokolenie Ikea", "Pokolenie Ikea Kobiety", "Brud" – wraca z czwartą książką. On ma 30 lat. Życie mija mu na piciu piwa i graniu na konsoli. Pragnie kobiety, ale zamiast niej ma prawą rękę i darmowe serwisy porno. Do tego pracę, której nie lubi i uczucie, że zawiódł wszystkich. Ona ma 30 lat. Jest samodzielna i piękna. Odnosi sukcesy zawodowe, ale według jej matki poniosła życiową klęskę, bo nie ma męża i dziecka. Nie chce już tłumaczyć, dlaczego jest sama. Urodzili się tego samego dnia. Mieszkają na tym samym osiedlu. Nigdy się nie poznali. W czasach, gdy seks dostajesz szybciej niż hamburgera w fast foodzie. Gdy sukienki są krótsze niż wyrzuty sumienia Gdzie nie ma niczego na stałe, Gdzie nikt nie mówi: kocham cię na zawsze To opowieść o miłości w czasach Tindera, Instagrama i Facebooka. Tragikomedia o szukaniu spełnienia w sieci, na ulicy i w klubie. Niepokojąca i drażniąca do bólu diagnoza współczesnych relacji. Dotknij. Przeczytaj. Oceń. Kategorie: Książki » Literatura piękna » Społeczno-obyczajowa Książki » Literatura piękna » Proza polska EAN: 9788381471671 Liczba stron: 416 Wymiary: cm Data premiery: Sposób dostarczenia produktu fizycznego Sposoby i terminy dostawy: Odbiór osobisty w księgarni PWN - dostawa do 3 dni robocze InPost Paczkomaty 24/7 - dostawa 1 dzień roboczy Kurier - dostawa do 2 dni roboczych Poczta Polska (kurier pocztowy oraz odbiór osobisty w Punktach Poczta, Żabka, Orlen, Ruch) - dostawa do 2 dni roboczych ORLEN Paczka - dostawa do 2 dni roboczych Ważne informacje o wysyłce: Nie wysyłamy paczek poza granice Polski. Dostawa do części Paczkomatów InPost oraz opcja odbioru osobistego w księgarniach PWN jest realizowana po uprzednim opłaceniu zamówienia kartą lub przelewem. Całkowity czas oczekiwania na paczkę = termin wysyłki + dostawa wybranym przewoźnikiem. Podane terminy dotyczą wyłącznie dni roboczych (od poniedziałku do piątku, z wyłączeniem dni wolnych od pracy).
View the profiles of professionals named "???? Piotr C." on LinkedIn. There are 40+ professionals named "???? Piotr C.", who use LinkedIn to exchange information, ideas, and opportunities.
› ebooki › Obyczajowe Pobierz fragment Pobierz fragment w jednym z dostępnych formatów # to o nas - ebook Data wydania: 31 października 2018 Format ebooka: EPUB Jeden z najpopularniejszych formatów e-booków na świecie. Niezwykle wygodny i przyjazny czytelnikom - w przeciwieństwie do formatu PDF umożliwia skalowanie czcionki, dzięki czemu możliwe jest dopasowanie jej wielkości do kroju i rozmiarów ekranu. Więcej informacji znajdziesz w dziale Pomoc. Multiformat E-booki w dostępne są w opcji multiformatu. Oznacza to, że po dokonaniu zakupu, e-book pojawi się na Twoim koncie we wszystkich formatach dostępnych aktualnie dla danego tytułu. Informacja o dostępności poszczególnych formatów znajduje się na karcie produktu. , MOBI Jeden z najczęściej wybieranych formatów wśród czytelników e-booków. Możesz go odczytać na czytniku Kindle oraz na smartfonach i tabletach po zainstalowaniu specjalnej aplikacji. Więcej informacji znajdziesz w dziale Pomoc. Multiformat E-booki w dostępne są w opcji multiformatu. Oznacza to, że po dokonaniu zakupu, e-book pojawi się na Twoim koncie we wszystkich formatach dostępnych aktualnie dla danego tytułu. Informacja o dostępności poszczególnych formatów znajduje się na karcie produktu. (2w1) Multiformat E-booki sprzedawane w księgarni dostępne są w opcji multiformatu - kupujesz treść, nie format. Po dodaniu e-booka do koszyka i dokonaniu płatności, e-book pojawi się na Twoim koncie w Mojej Bibliotece we wszystkich formatach dostępnych aktualnie dla danego tytułu. Informacja o dostępności poszczególnych formatów znajduje się na karcie produktu przy okładce. Uwaga: audiobooki nie są objęte opcją multiformatu. Aby odczytywać e-booki na swoim tablecie musisz zainstalować specjalną aplikację. W zależności od formatu e-booka oraz systemu operacyjnego, który jest zainstalowany na Twoim urządzeniu może to być np. Bluefire dla EPUBa lub aplikacja Kindle dla formatu MOBI. Informacje na temat zabezpieczenia e-booka znajdziesz na karcie produktu w "Szczegółach na temat e-booka". Więcej informacji znajdziesz w dziale Pomoc. Czytanie na e-czytniku z ekranem e-ink jest bardzo wygodne i nie męczy wzroku. Pliki przystosowane do odczytywania na czytnikach to przede wszystkim EPUB (ten format możesz odczytać na czytnikach PocketBook) i MOBI (ten fromat możesz odczytać na czytnikach Kindle). Informacje na temat zabezpieczenia e-booka znajdziesz na karcie produktu w "Szczegółach na temat e-booka". Więcej informacji znajdziesz w dziale Pomoc. Aby odczytywać e-booki na swoim smartfonie musisz zainstalować specjalną aplikację. W zależności od formatu e-booka oraz systemu operacyjnego, który jest zainstalowany na Twoim urządzeniu może to być np. iBooks dla EPUBa lub aplikacja Kindle dla formatu MOBI. Informacje na temat zabezpieczenia e-booka znajdziesz na karcie produktu w "Szczegółach na temat e-booka". Więcej informacji znajdziesz w dziale Pomoc. Pobierz fragment Pobierz fragment w jednym z dostępnych formatów 3990 pkt punktów Virtualo # to o nas - ebook W czasach, gdy seks dostajesz szybciej niż hamburgera w fast foodzie. Gdy sukienki są krótsze niż wyrzuty sumienia. Gdzie nie ma niczego na stałe. Gdzie nikt nie mówi: kocham cię na zawsze. On ma 30 lat Życie mija mu na piciu piwa i graniu na konsoli. Pragnie kobiety, ale zamiast niej ma prawą rękę i darmowe serwisy porno. Do tego pracę, której nie lubi i uczucie, że zawiódł wszystkich. Ona ma 30 lat Jest samodzielna i piękna. Odnosi sukcesy zawodowe, ale według jej matki poniosła życiową klęskę, bo nie ma męża i dziecka. Nie chce już tłumaczyć, dlaczego jest sama. Urodzili się tego samego dnia. Mieszkają na tym samym osiedlu. Nigdy się nie poznali. To opowieść o miłości w czasach Tindera, Instagrama i Facebooka. Tragikomedia o szukaniu spełnienia w sieci, na ulicy i w klubie. Niepokojąca i drażniąca do bólu diagnoza współczesnych relacji. Dotknij. Przeczytaj. Oceń. Kategoria: Obyczajowe Język: Polski Zabezpieczenie: Watermark Watermark Watermarkowanie polega na znakowaniu plików wewnątrz treści, dzięki czemu możliwe jest rozpoznanie unikatowej licencji transakcyjnej Użytkownika. E-książki zabezpieczone watermarkiem można odczytywać na wszystkich urządzeniach odtwarzających wybrany format (czytniki, tablety, smartfony). Nie ma również ograniczeń liczby licencji oraz istnieje możliwość swobodnego przenoszenia plików między urządzeniami. Pliki z watermarkiem są kompatybilne z popularnymi programami do odczytywania ebooków, jak np. Calibre oraz aplikacjami na urządzenia mobilne na takie platformy jak iOS oraz Android. ISBN: 978-83-8147-223-4 Rozmiar pliku: 3,4 MB Użytkowanie: w granicach licencji Informacje na temat użytkowania Kopia przeznaczona jest wyłącznie do własnego użytku osobistego w granicach udzielonej licencji. Wszelkie prawa są zastrzeżone chyba, że właściciel praw autorskich udzieli wyraźnej licencji. Z wyjątkiem sytuacji dopuszczalnych przez prawo lub uzyskania zgody uprawnionego z tytułu praw autorskich, jakiekolwiek powielanie, montaż, wyświetlanie, wypożyczanie, publiczne pokazy czy inne rozpowszechnianie zawartości tej kopii lub jej fragmentów czy części jest bezwzględnie zabronione. Niniejsza kopia nie może być przedmiotem odsprzedaży czy dystrybucji i sprzedaży handlowej bez uzyskania odpowiedniej licencji udzielonej przez Virtualo sp. z Drukowanie: w granicach licencji Informacje na temat użytkowania Kopia przeznaczona jest wyłącznie do własnego użytku osobistego w granicach udzielonej licencji. Wszelkie prawa są zastrzeżone chyba, że właściciel praw autorskich udzieli wyraźnej licencji. Z wyjątkiem sytuacji dopuszczalnych przez prawo lub uzyskania zgody uprawnionego z tytułu praw autorskich, jakiekolwiek powielanie, montaż, wyświetlanie, wypożyczanie, publiczne pokazy czy inne rozpowszechnianie zawartości tej kopii lub jej fragmentów czy części jest bezwzględnie zabronione. Niniejsza kopia nie może być przedmiotem odsprzedaży czy dystrybucji i sprzedaży handlowej bez uzyskania odpowiedniej licencji udzielonej przez Virtualo sp. z Kopiowanie: w granicach licencji Informacje na temat użytkowania Kopia przeznaczona jest wyłącznie do własnego użytku osobistego w granicach udzielonej licencji. Wszelkie prawa są zastrzeżone chyba, że właściciel praw autorskich udzieli wyraźnej licencji. Z wyjątkiem sytuacji dopuszczalnych przez prawo lub uzyskania zgody uprawnionego z tytułu praw autorskich, jakiekolwiek powielanie, montaż, wyświetlanie, wypożyczanie, publiczne pokazy czy inne rozpowszechnianie zawartości tej kopii lub jej fragmentów czy części jest bezwzględnie zabronione. Niniejsza kopia nie może być przedmiotem odsprzedaży czy dystrybucji i sprzedaży handlowej bez uzyskania odpowiedniej licencji udzielonej przez Virtualo sp. z BESTSELLERY

A new version of Last.fm is available, to keep everything running smoothly, please. (current section) Read the Kazdy z nas wiki, detailing its background, how it features in Piotr Nagiel's career, and its style. Listen to Kazdy z nas online and get recommendations on similar music.

350 tys. sprzedanych egzemplarzy! Piotr C. – autor bestsellerowych powieści Pokolenie Ikea, Pokolenie Ikea. Kobiety, Brud – wraca z czwartą ma 30 lat. Życie mija mu na piciu piwa i graniu na konsoli. Pragnie kobiety, ale zamiast niej ma prawą rękę i darmowe serwisy porno. Do tego pracę, której nie lubi, i uczucie, że zawiódł ma 30 lat. Jest samodzielna i piękna. Odnosi sukcesy zawodowe, ale według jej matki poniosła życiową klęskę, bo nie ma męża i dziecka. Nie chce już tłumaczyć, dlaczego jest się tego samego dnia. Mieszkają na tym samym osiedlu. Nigdy się nie czasach, gdy seks dostajesz szybciej niż hamburgera w fast foodzie. Gdy sukienki są krótsze niż wyrzuty sumienia. Gdzie nie ma niczego na stałe. Gdzie nikt nie mówi: kocham cię na opowieść o miłości w czasach Tindera, Instagrama i Facebooka. Tragikomedia o szukaniu spełnienia w sieci, na ulicy i w klubie. Niepokojąca i drażniąca do bólu diagnoza współczesnych Dostępna liczba sztukDostępność całkowita3014 szt. (realizacja już jutro)Dostępność w naszym magazynie0 w punktach Bonito Darmowa dostawa już od 299,00 zł Składasz zamówienie wybierając wcześniej Paczkomat, w którym chciałbyś je odebrać. Otrzymujesz od nas wiadomość o nadaniu przesyłki. Otrzymujesz wiadomość e-mail oraz SMS od Paczkomatów InPost z informacją o dotarciu przesyłki do wybranego Paczkomatu. Wydanie przesyłki następuje po wpisaniu numeru telefonu i podaniu kodu, który jest w wiadomości SMS. Pamiętaj, że na odbiór przesyłki z Paczkomatu masz 48 godzin. Składasz zamówienie wybierając wcześniej miejsce, w którym chciałbyś je odebrać. Może to być placówka pocztowa, sklep Żabka, Freshmarket lub stacja Orlen. Otrzymujesz od nas wiadomość o nadaniu przesyłki. Otrzymujesz wiadomość e-mail oraz SMS od Poczty Polskiej z informacją o dotarciu przesyłki do wybranej placówki. Pracownik w placówce wyda przesyłkę po podaniu danych odbiorcy zgodnych z danymi na przesyłce oraz po okazaniu dowodu osobistego. Pamiętaj, że na odbiór przesyłki z placówki pocztowej masz 7 dni. Składasz zamówienie podając swój adres doręczenia. Otrzymujesz od nas wiadomość o nadaniu przesyłki Listonosz doręcza przesyłkę. Składasz zamówienie wybierając wcześniej kiosk, w którym chciałbyś je odebrać. Otrzymujesz od nas wiadomość o nadaniu przesyłki. Otrzymujesz SMS-a od firmy Orlen z informacją o dotarciu przesyłki do wybranego kiosku. Pracownik kiosku wydaje przesyłkę po podaniu otrzymanego w SMS-ie specjalnego kodu. Pamiętaj, że na odbiór przesyłki z kiosku masz 3 dni. Składasz zamówienie podając swój adres doręczenia. Otrzymujesz od nas wiadomość o nadaniu przesyłki. Kurier doręcza przesyłkę. Składasz zamówienie podając swój adres doręczenia. Otrzymujesz od nas wiadomość o nadaniu przesyłki. Kurier doręcza przesyłkę. * opcja płatności przy odbiorze kosztuje dodatkowo 2,00 zł Download Center. Select your product to download operating system, utility, applications, document and check compatibility. Go to QNAP Software Store or the Best-selling Softwares for more licenses that take your NAS to the next level. Compatibility. Help Desk. Dodał/a: urika66 Dodał/a: Jolene Dodał/a: Paulina Dodał/a: Katarzyna Dodał/a: flyordie Dodał/a: kakadu80 Dodał/a: Konwalia Dodał/a: Kidaya Dodał/a: nieelegancka Dodał/a: urika66 Dodał/a: Patrycja Król Dodał/a: Sylwia Marczak Dodał/a: urika66 Dodał/a: Daniela Dodał/a: urika66 Dodał/a: Marta Dodał/a: Astilia Dodał/a: Piotr Dodał/a: dores44 Dodał/a: kawalersrebrejróży Dodał/a: urika66 Dodał/a: Asia Brak Dodał/a: Alicja Dodał/a: urika66 Dodał/a: urika66 Dodał/a: Agata Dodał/a: Astilia Dodał/a: housecat87 Dodał/a: Aneta-Wiola
Piotr i Stefan wyruszają na wycieczkę rowerową do miasta C o tej samej godzinie. Piotr startuję z miasta B i jedzie ze stałą szybkością 15 km/h, a Stefan z miasta A i jedzie ze stałą szybkością 22,5 km/h. a) Naszkicuj wykres pokazujący odległość Piotra od miasta C w zależności od czasu oraz w tym samym układzie współrzędnych - wykres pokazujący odległość Stefana od
Sklep Książki Literatura obyczajowa Literatura obyczajowa # to o nas (okładka miękka, Wydawnictwo: Novae Res Data premiery: 2018-10-31 Liczba stron: 416 Wszystkie formaty i wydania (4): Cena: Oferta : 28,34 zł Opis Opis 350 tys. sprzedanych egzemplarzy! Piotr C. – autor bestsellerowych powieści "Pokolenie Ikea", "Pokolenie Ikea Kobiety", "Brud" – wraca z czwartą ma 30 lat. Życie mija mu na piciu piwa i graniu na konsoli. Pragnie kobiety, ale zamiast niej ma prawą rękę i darmowe serwisy porno. Do tego pracę, której nie lubi i uczucie, że zawiódł ma 30 lat. Jest samodzielna i piękna. Odnosi sukcesy zawodowe, ale według jej matki poniosła życiową klęskę, bo nie ma męża i dziecka. Nie chce już tłumaczyć, dlaczego jest sama. Urodzili się tego samego dnia. Mieszkają na tym samym osiedlu. Nigdy się nie czasach, gdy seks dostajesz szybciej niż hamburgera w fast foodzie. Gdy sukienki są krótsze niż wyrzuty sumienia Gdzie nie ma niczego na stałe, Gdzie nikt nie mówi: kocham cię na zawszeTo opowieść o miłości w czasach Tindera, Instagrama i Facebooka. Tragikomedia o szukaniu spełnienia w sieci, na ulicy i w klubie. Niepokojąca i drażniąca do bólu diagnoza współczesnych relacji. Dotknij. Przeczytaj. Oceń. Powyższy opis pochodzi od wydawcy. Dane szczegółowe Dane szczegółowe Tytuł: # to o nas Autor: Piotr C. Wydawnictwo: Novae Res Język wydania: polski Język oryginału: polski Liczba stron: 416 Numer wydania: I Data premiery: 2018-10-31 Rok wydania: 2018 Forma: książka Wymiary produktu [mm]: 143 x 207 x 43 Indeks: 26957876 Recenzje Recenzje Dostawa i płatność Dostawa i płatność Prezentowane dane dotyczą zamówień dostarczanych i sprzedawanych przez empik. Piotr C. to pseudonim artystyczny autora popularnej powieści publikowanej w odcinkach w miesięczniku Angora pt. "Pokolenie Ikea". Autor ma 37 lat i mieszka na warszawskiej Ochocie, mierząc się z problemami typowymi dla człowieka XXI wieku. Lubi historie usłyszane na ulicy, jest wnikliwym obserwatorem otaczającej go rzeczywistości. Nietuzinkowy styl pisania i umiejętny opis realiów życia w wielkim mieście przysporzył mu tysięcy czytelników. Pokolenie Ikea sprzedało się w ponad 150 tysiącach egzemplarzy, Pokolenie Ikea. Kobiety oraz Brud po 100 tysięcy egzemplarzy. Brud nominowany był w 2016 roku do bestsellerów Empiku w kategorii literatura polska. Inne z tego wydawnictwa Najczęściej kupowane

Dec 7, 2018 - Piotr C. portretuje obraz współczesnych trzydziestolatków, żyjących w wielkim mieście (Warszawa), mających „dobrą” pracę. Obraz raczej pesymistyczny. Jakkolwiek bowiem są oni ludźmi odnoszącymi sukcesy zawodowe, mogącymi sobie pozwolić na wiele pod względem finansowym, to jednak wiodą życie niespełnione. Jak to możliwe…

# TO O NAS 350 tys. sprzedanych egzemplarzy! Piotr C. autor bestsellerowych powieści Pokolenie Ikea, Pokolenie Ikea Kobiety, Brud wraca z czwartą ma 30 mija mu na piciu piwa i graniu na konsoli. Pragnie kobiety, ale zamiast niej ma prawą rękę i darmowe serwisy porno. Do tego pracę, której nie lubi i uczucie, że zawiódł ma 30 samodzielna i piękna. Odnosi sukcesy zawodowe, ale według jej matki poniosła życiową klęskę, bo nie ma męża i dziecka. Nie chce już tłumaczyć, dlaczego jest się tego samego dnia. Mieszkają na tym samym osiedlu. Nigdy się nie czasach, gdy seks dostajesz szybciej niż hamburgera w fast sukienki są krótsze niż wyrzuty sumieniaGdzie nie ma niczego na stałe,Gdzie nikt nie mówi: kocham cię na zawszeTo opowieść o miłości w czasach Tindera, Instagrama i o szukaniu spełnienia w sieci, na ulicy i w i drażniąca do bólu diagnoza współczesnych

The 2020–21 Raków Częstochowa season was the club's 2nd consecutive season in Ekstraklasa. In addition to the domestic league, Raków participated in this season's edition of the Polish Cup . The club qualified for the following seasons' editions of the UEFA Europa Conference League and the Polish SuperCup .
# to o nasPiotr C. „Czeka mnie praca do śmierci, bo nie będzie żadnych emerytur, środowisko jest zjebane, w miastach smog, a kobiety posrało. A ona mi mówi, że wszystkie moje problemy wynikają z tego, że za często używam telefonu i gram na konsoli. Przecież miało być inaczej”. Ryzykowny jest tytuł nowej powieści Piotra C. Tak tak, Piotr C. powrócił. Autor bestsellerów: „Pokolenie Ikea”, „Pokolenie Ikea. Kobiety” i „Brudu” napisał kolejną książkę. Jego blog i strona na facebooku cieszą się wielką popularnością. Na co dzień w mediach społecznościowych obserwują go tysiące fanów. Wszyscy oni z niecierpliwością czekali na jego najnowsze dzieło. Przyznam szczerze, że czekałem także i ja, mając w pamięci bardzo dobry „Brud”. Tytuł nowej pozycji sam w sobie jest jej reklamą. Któż bowiem nie chce przeczytać książki „o nas” samych? Któż nie chce – niczym w lustrze – zobaczyć swój wizerunek, przelany przez pisarza na papier? Wydawca informuje, że książka „to opowieść o miłości w czasach Tindera, Instagrama i Facebooka. Tragikomedia o szukaniu pełnienia w sieci, na ulicy i w klubie. Niepokojąca i drażniąca do bólu diagnoza współczesnych relacji”. Głównymi bohaterami są dwoje trzydziestolatków. Krzysztof Agata. Chociaż nigdy się nie spotkali, to wiele ich łączy. Oboje są samotni. Chociaż starają się oszukiwać samych siebie, ta samotność im doskwiera. Nie mogą zrozumieć dlaczego nie spotkali nikogo odpowiedniego, z kim mogliby ułożyć sobie życie. Poznając Krzysztofa i Agatę poznajemy „ich” świat. Miejsca pracy, przyjaciół, ulubione rozrywki i sposoby spędzania wolnego czasu (niezbyt wyrafinowane, powiedzmy sobie szczerze). Piotr C. portretuje obraz współczesnych trzydziestolatków, żyjących w wielkim mieście (Warszawa), mających „dobrą” pracę. Obraz raczej pesymistyczny. Jakkolwiek bowiem są oni ludźmi odnoszącymi sukcesy zawodowe, mogącymi sobie pozwolić na wiele pod względem finansowym, to jednak wiodą życie niespełnione. Jak to możliwe? Wszak na zewnątrz, przed światem pokazują twarz sukcesu i pewności siebie. Gdy jednak maska opada, to okazują się ludźmi, którym czegoś brakuje. Czego? Jakkolwiek górnolotnie to zabrzmi – sensu życia. Taką gorzką diagnozę stawia Krzysztof, mówiąc: „nie ma żadnej idei, dla której chciałbym żyć. Nie ma żadnej idei, za którą chciałbym ginąć. Za co? Za konsole? Za iPhony? Za centra handlowe? Wyjąłem z plecaka tabletkę od bólu głowy. Popiłem kawą. Wszystkie problemy załatwiją tabletki”. Trudno bowiem za sens życia przyjąć imprezowanie, picie „na umór”, przygodny seks. Rozumie to Krzysztof, rozumie to także Agata. Tragizm ich postaci polega na tym, że nie potrafią/nie chcą/nie umieją zmienić tego stanu rzeczy. Czy nasi bohaterowie zdołają zmienić swoje życie? Czy wyrwą się z tego kołowrotka, w którym kręcą się niczym chomik w klatce? Co z tego, że Krzysztof przyznaje iż jego matka miała rację we wszystkim, skoro nie kieruje się zasadami które mu wpajała? Co z tego, że Agata doskonale wie, że jej bliscy mają rację ubolewając nad tym, że jest ciągle sama? To prawie jak w znanej piosence „wszyscy zgadzamy się ze sobą, a będzie dalej tak jak jest”. Piotr C. w swojej najnowszej książce wierny jest stylowi i językowi z poprzednich powieści. Chyba już powinniśmy być przyzwyczajeni do dosadności stwierdzeń, dużej liczby wulgaryzmów, realistycznych opisów. Tym razem czytelnik otrzymuje to wszystko aż w nadmiarze. Pod względem opisów scen erotycznych, Piotr C. zdaje się zostawiać w tyle osławione „Pięćdziesiąt twarzy…”. Moim zdaniem czasem jednak przesadza. Niektóre porównania czy określenia są bowiem naprawdę „nieprzyzwoite”. Z pewnością część czytelników będzie wręcz zażenowana. Pod tym względem książka powinna mieć na okładce zastrzeżenie „18+”. Po nową powieść autora bez wątpienia sięgną wszyscy jego fani. Ciężko jest dokonać jej autorytatywnej oceny. Wielu książka się spodoba, do wielu styl i język będzie nie do przyjęcia. Dlatego na koniec pewna refleksja. Też mam trzydzieści lat i też żyję w wielkim mieście (ale nie we „wsi Warszawa”). Jednak nie mogę powiedzieć, że ta książka jest o mnie. Żyję bowiem całkiem inaczej niż Krzysztof i Agata. Dość powiedzieć, że podczas lektury dowiedziałem się, że jestem „zacofany” ponieważ nadal komunikuję się za pomocą FB. Oczywiście każdy żyje inaczej i każdy sam odpowiada za swoje życie. Ciągle mam jednak nadzieję, że jest więcej ludzi którzy po lekturze powiedzą: nie, to nie „o nas”. Lektura tej książki może być takim impulsem do tego, by zastanowić się nad swoim życiem. Czy jest mi w nim dobrze, czy realizuję swoje pasje, wreszcie czy żyję? Piotra C. warto czytać. Choćby po to, aby „przejrzeć się” w jego książkach. Autor szokuje, prowokuje i swoim pisaniem potrafi wzbudzić w czytelniku silne emocje. Czekam więc na piątą powieść, a z tyłu głowy kołacze pytanie: może pokolenie trzydziestolatków nie jest jednak całkiem stracone?Przeczytajcie koniecznie i odpowiedzcie sami. Informacje o książce:Tytuł: # to o nasTytuł oryginału: # to o nasAutor: Piotr 9788381471671Wydawca: Novae ResRok: 2018
  • Убэτ ιко
  • Оцоኃ рсузабубоհ еዜехωχማда

Zapraszam Was na recenzję książki # to o nas. Piotr C. w nowej książce w mocny, brutalny i bardzo realistyczny sposób opisuje życie młodego pokolenia. Pokolenia, które próbuje się czegoś dorobić, coś osiągnąć i znaleźć w życiu szczęście i miłość. To pokolenie Millenium – ludzi urodzonych w latach 80 i 90. Pokolenie

Praca od zaraz - Szlifierz z doświadczeniem GdańskGdańsk, Oliwa - 27 lipca 2022WyróżnioneЗапрошуємоZapisz to wyszukiwanieDamy Ci znać o nowych ogłoszeniach, które do niego Administracyjny + Obsługa Klienta praca 9-17 RzgówOd3 010Do5 000zł/ mies. bruttoRzgów - Odświeżono dnia 22 lipca 2022Pracownik magazynowy w Czeladzi - bez doświadczenia, od zaraz !Czeladź, Kolonia Rożka - 02 sierpnia 2022Praca dla recepcjonistki/recepcjonisty w przychodni weterynaryjnejWrocław, Śródmieście - Odświeżono dnia 25 lipca 2022Kierowca C+E nowe DAF CFOd6 000Do13 300zł/ mies. bruttoWarszawa, Wola - 05 lipca 2022WyróżnioneЗапрошуємоLekka praca na magazynie odzieżowym, BłonieOd19,70Do21,36zł/ godz. bruttoBłonie - 01 sierpnia 2022WyróżnioneЗапрошуємоKierowca C+E nowe DAF CFOd6 000Do12 000zł/ mies. bruttoBydgoszcz - Odświeżono dnia 02 sierpnia 2022WyróżnioneЗапрошуємоPracownik magazynowy / 600 zł / mies. bruttoMoszna-Parcela - Odświeżono Dzisiaj o 16:24WyróżnioneЗапрошуємоPracownik magazynowy - aplikuj już teraz!Zabrze - 01 sierpnia 2022Lekka praca na magazynie w okolicach Pruszkowa- bez uprawnieńPruszków - Odświeżono dnia 01 sierpnia 2022Zatrudnię kierowcę kat. C podwójna obsada lub pojedyncza, stałe trasyOd6 000Do11 000zł/ mies. bruttoZbąszynek - Odświeżono Dzisiaj o 18:44ЗапрошуємоPracownik magazynu/ збірка замовлень / сборка заказовOd21,17Do26,45zł/ godz. bruttoJanki - Odświeżono dnia 28 lipca 2022WyróżnioneЗапрошуємоMagazynier - branża rolniczaDobieszczyzna - 20 lipca 2022PRACA kierowca C+E pod AMAZONOd9 500Do14 000zł/ mies. bruttoWarszawa, Białołęka - Odświeżono dnia 02 sierpnia 2022123...25Mazowieckie (328)Wielkopolskie (260)Małopolskie (245)Śląskie (222)Kujawsko-pomorskie (178)Dolnośląskie (123)Łódzkie (113)Pomorskie (109)Zachodniopomorskie (79)Świętokrzyskie (50)MotoryzacjaNieruchomościPracaDom i OgródElektronikaModaRolnictwoZwierzętaDla DzieciSport i HobbyMuzyka i EdukacjaUsługi i FirmyNoclegiWypożyczalniaDla Ukrainy | Для УкраїниOddam za darmo
Call Dr. Piotr C Penherski on phone number (800) 822-8816 for more information and advice or to book an appointment. 1717 6th Ave S, Birmingham, AL 35233-1801 (800) 822-8816
-12%W czasach, gdy seks dostajesz szybciejniż hamburgera w fast sukienki są krótsze niż wyrzuty nie ma niczego na nikt nie mówi: kocham cię na ma 30 latŻycie mija mu na piciu piwa i graniu na konsoli. Pragnie kobiety, ale zamiast niej ma prawą rękę i darmowe serwisy porno. Do tego pracę, której nie lubi i uczucie, że zawiódł ma 30 latJest samodzielna i piękna. Odnosi sukcesy zawodowe, ale według jej matki poniosła życiową klęskę, bo nie ma męża i dziecka. Nie chce już tłumaczyć, dlaczego jest się tego samego dnia. Mieszkają na tym samym osiedlu. Nigdy się nie opowieść o miłości w czasach Tindera,Instagrama i o szukaniu spełnienia w sieci,na ulicy i w klubie. Niepokojąca i drażniącado bólu diagnoza współczesnych Przeczytaj. Oceń. Rok wydania2018Liczba stron414KategoriaInneWydawcaNovae ResISBN-13978-83-8147-223-4Język publikacjipolskiInformacja o sprzedawcyePWN sp. z pięknaInne -22%-22%„Wyjątkowa, zapierająca dech w piersiach, bolesna, pełna sprzeczności i doskonała… dokładnie jak miłość. Wciąż płaczę, a przecież niczego tak nie pragnę, jak usiąść wygodnie i przeczytać ją jeszcze raz”. – Jodi Picoult... -11%-11%Znana i ceniona psycholog – Maria Rotkiel – ujawnia sekrety udanego związku! Poznaj zasady gwarantujące udaną relację! Autorka odpowiada na najważniejsze pytania, które nurtują każdą poszukującą udanego związku osobę: Jak... -11%-11%O wartości naszego życia stanowią w dużej mierze relacje z innymi ludźmi, związki z bliskimi osobami, które są źródłem wielu radości, ale również trosk i trudnych emocji. Sztuka życia wśród innych to jedna z naszych największych... -5%-5%Rozmowa rzeka znanej i lubianej pary Jerzy Bralczyk - Michał Ogórek. Z czego śmieją się Polacy, a co było zabawne dla starożytnych Greków? Autorzy przekomarzają się i dyskutują o humorze specyficznie narodowym, regionalnym,... -5%-5%Rozmowa rzeka znanej i lubianej pary Jerzy Bralczyk - Michał Ogórek. Z czego śmieją się Polacy, a co było zabawne dla starożytnych Greków? Autorzy przekomarzają się i dyskutują o humorze specyficznie narodowym, regionalnym,... A czy ty potrafisz dostrzec anioły tam gdzie inni ich nie widzą? Rozejrzyj się w około i spróbuj je zobaczyć, są one wszędzie w sklepie, w parku czy w księgarni za rogiem. Czasami pomagają przezwyciężyć strach, leczą rany przeszłości... „A jednak coś po nas zostało…(nie)zapomniane historie toruńskich zespołów okresu przełomu” to próba ocalenia ze zbiorowej pamięci torunian zespołów, które tworzyły niezwykły koloryt miasta. Nie jest to historia o największych... -20%-20%Gdy dziadek postanowi napisać książkę, nie wiadomo, czego można się spodziewać. A książka powstała na podstawie wspomnień jego ojca – czyli pradziadka – i dotyczy zdarzeń sprzed stu lat, gdy ów pradziadek był małym Kaziem. W ten... Dzieci Karola Scheiblera codziennie przeżywają mnóstwo przygód. Uwielbiają siedzieć pod stołem podczas uroczystej kolacji i słuchać o jakiejś kolei żelaznej i potężnym carze z Rosji. Grać na pianoli i przypatrywać się, jak tata...
Nas’ "Ether" and Jay Z’s "Takeover" were the two main salvos in this battle. “It wasn’t just about being the top guy in rap,” Nas later told Zane Lowe in an interview, “it felt like we Home Książki Literatura obyczajowa, romans # to o nas W czasach, gdy seks dostajesz szybciej niż hamburgera w fast foodzie. Gdy sukienki są krótsze niż wyrzuty sumienia. Gdzie nie ma niczego na stałe. Gdzie nikt nie mówi: kocham cię na zawsze. On ma 30 lat Życie mija mu na piciu piwa i graniu na konsoli. Pragnie kobiety, ale zamiast niej ma prawą rękę i darmowe serwisy porno. Do tego pracę, której nie lubi i uczucie, że zawiódł wszystkich. Ona ma 30 lat Jest samodzielna i piękna. Odnosi sukcesy zawodowe, ale według jej matki poniosła życiową klęskę, bo nie ma męża i dziecka. Nie chce już tłumaczyć, dlaczego jest sama. Urodzili się tego samego dnia. Mieszkają na tym samym osiedlu. Nigdy się nie poznali. To opowieść o miłości w czasach Tindera, Instagrama i Facebooka. Tragikomedia o szukaniu spełnienia w sieci, na ulicy i w klubie. Niepokojąca i drażniąca do bólu diagnoza współczesnych relacji. Dotknij. Przeczytaj. Oceń. Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni. Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie: • online • przelewem • kartą płatniczą • Blikiem • podczas odbioru W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę. papierowe ebook audiobook wszystkie formaty Sortuj: Książki autora Podobne książki Oceny Średnia ocen 6,3 / 10 1340 ocen Twoja ocena 0 / 10 Cytaty Powiązane treści Listen free to Piotr C. – # to o nas. Discover more music, concerts, videos, and pictures with the largest catalogue online at Last.fm. W czasach, gdy seks dostajesz szybciejniż hamburgera w fast sukienki są krótsze niż wyrzuty nie ma niczego na nikt nie mówi: kocham cię na ma 30 lat Życie mija mu na piciu piwa i graniu na konsoli. Pragnie kobiety, ale zamiast niej ma prawą rękę i darmowe serwisy porno. Do tego pracę, której nie lubi i uczucie, że zawiódł ma 30 lat Jest samodzielna i piękna. Odnosi sukcesy zawodowe, ale według jej matki poniosła życiową klęskę, bo nie ma męża i dziecka. Nie chce już tłumaczyć, dlaczego jest sama. Urodzili się tego samego dnia. Mieszkają na tym samym osiedlu. Nigdy się nie opowieść o miłości w czasach Tindera,Instagrama i o szukaniu spełnienia w sieci,na ulicy i w klubie. Niepokojąca i drażniącado bólu diagnoza współczesnych Przeczytaj. Oceń.
Get the free piotr c Get Form Show details. Hide details. Piotr c. design847.989.7885piotr ciesielskigraphic designerpciesielski86 gmail.com piotrcdesign.weebly.com
Witajcie. Na wstępie wypadałoby Wam wytłumaczyć kim jestem i skąd się tu w ogóle wziąłem. Jestem stand-uperem, zajmuję się komedią od czterech lat. Podróżuję po całej Polsce ze szlachetną misją rozbawiania gawiedzi i umilania życia ludziom. Kiedy Adam zaproponował mi napisanie tego felietonu, co oczywiste, zgodziłem się od razu. Najwidoczniej uznał, że skoro na scenie nie ma dla mnie tematów tabu, to i tutaj sobie poradzę. No bo przecież całe życie z nosem w książkach, w mieszkaniu mam całkiem niezłą biblioteczkę, lubię czytać. A do tego zero cenzury. Miodzio. I jeszcze mogę zmieszać kogoś z błotem? Gdzie mam się podpisać? Zaakceptowałem propozycję, lecimy. No i bum – strzał w potylicę. O czym ja w ogóle chcę pisać? Dobra, szybki przegląd biblioteczki. Co ostatnio czytałem? No niby „Silmarillion”, po raz szósty w życiu. Brawo, Jakub. Napisz o książce sprzed 50 lat, dobry początek. Czytelnicy z pewnością Cię polubią. Pewnie to przez problemy z dzieciństwa teraz jesteś taki zjebany. Ok, czas na szybki research w Internecie. Co tu nowego wyszło? „#To o nas”, autor – Piotr C. No to będzie dramat, po samym fanpage „Pokolenie Ikea” wiadomo, że to idiotyzmy są. A może w ogóle weź to pierdol i pograj w grę. Huehue, jaką? No wiadomo, że „Tomb Raider”. Albo życiem się zajmij, karierą, prawdziwymi ludźmi. Miłości przecież Ci potrzeba, to jest wartość najwyższa. Dobra, nie ma co pierdolić kotka za pomocą młotka, szybki wypad do Empiku po książkę, po drodze kawa w Costa Coffee, bo przecież nie jestem jakimś jebanym złodziejem-prawnikiem albo Instagramową modelką, żeby pić w Starbucksie. Po powrocie do domu szklanka whisky i można czytać. Jeszcze jakaś fajna dupa na kolanach by się przydała… Odrzuca Was powyższy akapit? To wyobraźcie sobie, że tak właśnie jest napisane „#To o nas”. Czterysta jedenaście stron takiego stylu, starych memów, powiedzonek, kawałów, przejść pomiędzy pragnieniem miłości i „ruchanka”, oraz, co oczywiste, rzucanie „kurwami” na prawo i lewo. Styl jest fatalny, już pierwsze 40 stron tej książki sprawiało, że chciałem sobie wydłubać oczy. Ale zacisnąłem zęby i przetrzymałem. Później musiałem jeszcze wyłączyć ośrodek mózgu odpowiedzialny za znajomość memów i kawałów opowiadanych przez lekko podpitych wujków na weselu w remizie i gdy to zrobiłem, wreszcie jakoś poszło. Żebyśmy mieli jasność. Nie mam nic do wulgaryzmów, sam używam ich na scenie, tylko, że one powinny spełniać jakąś rolę, mieć swoją funkcję. Tutaj jedynie robią z postaci prostaka, ewentualnie działają jako zapychacz. Może też wizją autora było, żeby szokowały? Ja nie wiem, czy po „Wojnie polsko-ruskiej” wszyscy stwierdzili, że pokazywanie prostaków w literaturze to jest droga do sukcesu? Szanowni Państwo – George Best. Nie Piotr C. Autorem jest tajemniczy Piotr C. Gość, który nie pojawia się w telewizjach śniadaniowych, na ściankach, nie ustawia się z Pudelkiem na sesję z kupowania bułek bez ziarna (za to z glutenem!!) w pobliskiej Żabce. Przeczytałem kilka wywiadów z nim i z bólem muszę przyznać – to jest całkiem ogarnięty typ. Z drugiej strony, gdyby był komikiem, to byłby tym gościem, który wchodzi na scenę i zaczyna opowiadać o masturbacji i sraniu chcąc tylko i wyłącznie szokować. Znam już kilku takich gości i chyba niepotrzebny mi kolejny. Mimo wszystko Piotr C. ma pomysł na siebie i wizję otaczającego nas świata, próbuje tę wizję zaserwować w formie książki. To jest właśnie mój główny problem z „#To o nas” – autor opisuje tam trzydziestolatków, ludzi z którymi, chociaż jestem nieco młodszy, pokoleniowo mogę się utożsamiać ale są tak drastycznie inni niż ja czy moi znajomi, że absolutnie nie czuję, żeby była to książka o nas. Przyjrzałem się też fanpage „Pokolenie Ikea”. Jeśli miałbym go do czegoś porównać to najbliżej byłoby mu do… „Bravo”. Pamiętacie? „Drogie Bravo, mam na imię Krysia, mam 14 lat i ostatnio spojrzałam na chłopaka z klasy. Czy jestem w ciąży?”. „Bravo” upadło, Krysia dorosła i pisze teraz do Piotra C., a potem z wypiekami na twarzy czyta krytykę współczesnego świata, mężczyzn i relacji. Żyjemy w dobie coachingu, samozwańczych guru życiowych i obsesyjnego naśladowania Paolo Coelho. Na każdym kroku możemy przeczytać, że „życie jest jak deska. Możesz z niej coś zbudować, albo pierdolnąć w nią czołem. Tylko od Ciebie zależy, w którą stronę pójdziesz. Zapłać 50 złotych za internetowy kurs życia”. Piotr C. idealnie się w ten nurt wpisuje. Tylko błagam, chociaż papieru na to nie marnujmy, szkoda drzew. Chciałbym, żeby to był jedyny taki przykład z tej książki. Bohaterami „#To o nas” są Krzysztof i Agata. Nie znają się, mieszkają na tym samym osiedlu, oboje są młodymi prawnikami. On – nałogowy gracz na konsoli, onanista, niezgrabny w kontaktach z kobietami. Ona – cyniczna, świadoma własnej urody i inteligencji, przestająca wierzyć w miłość. On ma przyjaciela, nałogowego „ruchacza”, który ma żonę, ale notorycznie ją zdradza, myśli tylko o seksie, nie cofnie się przed niczym dla dobrania się do majtek. Ona ma przyjaciółkę – „blacharę”, która zna ceny i osiągi każdego samochodu, marzy o znalezieniu bogatego faceta i tkwi w toksycznej relacji w której jest wykorzystywana (a właściwie sama daje się wykorzystać). W skrócie – pieprzyć uczucia, liczy się hajs, albo tego oboje mają oczywiście problemy z rodzicami. Krzysiek i Agata próbują pokazać, że są inni niż ich bliscy. Tylko jakoś tak nie wyszło. Rozumiem po co wprowadzono te postaci, ale czy naprawdę tacy jesteśmy? Czy to jest diagnoza naszego pokolenia? Pozostanę idealistą i będę wierzyć, że odpowiedź brzmi „nie”. Mam wrażenie, że Piotr C. jest typem, który byłby w stanie uwierzyć, że koty perskie mają płaskiego nosy, bo widział na Youtube filmik z kociakiem, który rozpłaszcza się na ścianie (swoją drogą – polecam, mogę napisać tysiąc żartów, a i tak nie wymyślę nic lepszego). Piotr C. po prostu wziął sobie kilka przykładów, przejaskrawił je i uczynił z nich obraz całego pokolenia. Dowód anegdotyczny traktuje jako fakt, mem staje się prawdą , a słowo ciałem. Taki Patryk Vega, tylko w wersji blogowo-książkowej. Może połączą siły w przyszłości? „Patryk Vega i Piotr C. przedstawiają: „Słoneczko. Gimnazjalna opowieść.” Głównym motywem w „# To o nas” jest samotność. Żyjemy szybko, poznajemy się na chwilę, mamy problem z budowaniem długotrwałych relacji. Kończymy studia, robimy aplikacje, praktyki, staże, karierę i budzimy się z myślą: „po co? Dla kogo to wszystko?”. I to prawda, że nasze pokolenie ma ten problem, ale czytając przemyślenia bohaterów nie mogłem się powstrzymać od myśli, że sami są sobie winni. Jeśli wchodzisz do gry i akceptujesz jej zasady, to nie dziw się, że możesz przegrać. Poszukiwania miłości i sensu życia obarczone są prawdopodobieństwem tego, że wiele razy będziemy cierpieć, ale to nie oznacza, że świat jest zły. A Piotr C. przedstawia go jako miejsce bez nadziei, prawdziwej miłości i szczęścia. Nie ukrywam że zabierając się za czytanie tej książki miałem już gotową tezę, że gniot, że gówno, że semi-coachingowe łajno i (ponownie z bólem) cholerny Piotr C. tę tezę mi rozbił. Nadal uważam, że postaci są przejaskrawione, styl woła o pomstę do nieba, fabuła jest napisana w połowie przez memy i przaśne kawały (ktoś tu wisi hajs wieeeelu internautom). A jednak w trakcie czytania dotarłem do punktu, w którym naprawdę interesowało mnie co się stanie z Krzyśkiem i Agatą. Autorowi udało się mnie naprawdę zaciekawić. Miałem swoje typy odnośnie tego jak te historie się skończą. I co? I gówno. Oczywiście Piotr C. wszystko schrzanił, zostawiając mnie ze świdrującym głowę pytaniem: „dlaczego tak?”.Gdyby ten gość był autorem „Harry’ego Pottera”, to Harry olałby Voldemorta dla grania na konsoli, Hermiona zamiast zaliczania egzaminów zaliczałaby kolesi, a Ron (skoro rudy to przecież wiadomo, że wieczny prawiczek, nie?) cały czas bawiłby się różdżką (if you know what I mean). „#To o nas” to książka… słaba. Po prostu, jeśli nie jesteś osobą która lubi gadać, że to świat jest zły, jeśli wiesz, że można mieć dobry seks, dobry związek i dobre przyjaźni, to niczego nowego z tej książki się nie dowiesz. Możesz ją przeczytać po to, żeby powiedzieć sobie: „ufff, to nie o mnie”. Świetne uczucie, polecam. Albo podejdź do niej bez tezy, może nawet wciągną Cię losy Krzyśka i Agaty i po skończeniu zapewne zapomnisz o tym dziele. Na okładce tej książki napisano, że to „niepokojąca i drażniąca do bólu diagnoza współczesnych relacji”. I tutaj częściowo się zgodzę, zostawiłbym tylko „drażniąca do bólu”.To mogłaby być dobra książka, naprawdę. Jedyne co bym zmienił, to tylko fabułę, bohaterów, język i świat przedstawiony. „#To o nas” idealnie wpisała się w mój nastrój przedświąteczny, bo dała mi nadzieję. Nadzieję na to, że nie jest ze mną tak źle. Jeśli i wy tego potrzebujecie to zachęcam do przeczytania. W przeciwnym wypadku lepszym wyborem będzie… nie wiem… cokolwiek innego? Jakub Poczęty-Błażewicz
AbeBooks.com: # to o nas (Polish Edition) (9788381471671) by Piotr, C. and a great selection of similar New, Used and Collectible Books available now at great prices.
350 tys. sprzedanych egzemplarzy! Piotr C. – autor bestsellerowych powieści "Pokolenie Ikea", "Pokolenie Ikea Kobiety", "Brud" – wraca z czwartą książką. On ma 30 lat. Życie mija mu na piciu piwa i graniu na konsoli. Pragnie kobiety, ale zamiast niej ma prawą rękę i darmowe serwisy porno. Do tego pracę, której nie lubi i uczucie, że zawiódł wszystkich. Ona ma 30 lat. Jest samodzielna i piękna. Odnosi sukcesy zawodowe, ale według jej matki poniosła życiową klęskę, bo nie ma męża i dziecka. Nie chce już tłumaczyć, dlaczego jest sama. Urodzili się tego samego dnia. Mieszkają na tym samym osiedlu. Nigdy się nie poznali. W czasach, gdy seks dostajesz szybciej niż hamburgera w fast foodzie. Gdy sukienki są krótsze niż wyrzuty sumienia. Gdzie nie ma niczego na stałe. Gdzie nikt nie mówi: kocham cię na zawsze. To opowieść o miłości w czasach Tindera, Instagrama i Facebooka. Tragikomedia o szukaniu spełnienia w sieci, na ulicy i w klubie. Niepokojąca i drażniąca do bólu diagnoza współczesnych relacji. Dotknij. Przeczytaj. Oceń.# to o nas od Piotr C. możesz już bez przeszkód czytać w formie e-booka (pdf, epub, mobi) na swoim czytniku (np. kindle, pocketbook, onyx, kobo, inkbook) lub słuchać w formie audiobooka (mp3). Gdy mężczyzna kocha kobietę, walczy o nią. Gdy kobieta kocha mężczyznę, walczy o niego. Walczą o siebie nawzajem. Nie jedno z nich. Obecnie dla kobiety dorosłość zaczyna się w wieku czterdziestu lat. To biologiczna granica, jeśli chodzi o rodzenie dzieci. ale dla faceta trzydzieści lat to jeszcze dzieciństwo. Here are some differences between the two approaches. Type of network: NAS is connected to devices using a LAN or Ethernet network, while a SAN runs on high-speed Fibre channel. Ease of management: NAS storage options are typically easy to set up and manage, with options available for both small businesses and enterprises. Krzysztof30 czerwca, sobota rano13:05– Śpisz? Jak możesz spać o tej porze?Otworzyłem co zobaczyłem, sprawiło, że instynktownie naciągnąłem kołdrę na krocze. Miałem w bokserkach taki namiot, że mogło się pod nim przespać stado harcerek.– Mamo??? – zachrypiałem z wyrzutem.– Pół nocy łazi nie wiadomo gdzie, a później śpi do pierwszej – zagderała moja matka, po czym schyliła się, aby pozbierać jeansy oraz walniętą na podłogę koszulkę z napisem PLNY. Złożyła wszystko starannie w kostkę.– Mamo, co mama tu robi? – zachrypiałem powtórnie.– Jak to co? – zdziwiła się matka. Trzydziesty czerwca jest. Twoje urodziny. Twoje trzydzieste urodziny, synku!!! Pamiętam jak dziś! O trzynastej dziesięć byłam w szpitalu, twojego ojca jak zawsze nie było, nie spieszyło ci się na świat, synku, nie spieszyło. Dziewięć godzin to trwało, a twoja matka chciała cię urodzić naturalnie. Czekaj, życzenia gdzieś mam dla ciebie. – Zaczęła grzebać w torebce. – Gdzie ja to mam? O, właśnie. – Wyciągnęła lekko pogniecioną kartkę i zaczęła recytować. Z patosem. – „Obyś nigdy nie zboczył z drogi do celu, SYNU, który sobie wybrałeś. Obyś, SYNU, umiał z podniesioną głową stawiać czoła przeciwnościom losu. Obyś był zawsze dobry, serdeczny, silny, wytrwały i odważny. Obyś, SYNU, nigdy nie zwątpił w siebie, swoich przyjaciół ani nas, Twoich kochających rodziców”. Na ojca lepiej nie licz. – Machnęła był postawiony na SYNU.– Prawda, że ładne? – matka mnie żenuje. Nie jestem jedyny, wiem. Ale dlaczego rodzice, do chuja, nie mogą zachowywać się normalnie?Ja wiem, że ona ma dobre intencje. Ale no, bez czym się tutaj podniecać? Wyciągają cię z ciepłego, mokrego, miłego miejsca, a jeśli od razu nie wrzeszczysz, widząc, co cię czeka, to jest klaps w dupę, żebyś zaczął. Więc zaczynasz krzyczeć i wiozą cię chuj wie gdzie na specjalnym wózku. I w tym momencie już na stówę wiesz, że masz z podaniem rodzinnym zostałem spłodzony w akademiku na składał się dwóch budynków. Z prawej stał Dom Chłopa, z lewej Ubab. Jeden był zamieszkany przez studentów, drugi przez ojca (czyli nazwijmy sprawę po imieniu: łysego chuja – ksywka od fizjonomii i zachowań) to w Kicu wprowadzono na czwarte piętro konia, to w Kicu ścigano się po schodach w szufladach na pościel wyjętych spod łóżek, czyli w tak zwanych czołgach, wreszcie to w Kicu ulubioną rozrywką było pryskanie się gaśnicami na widać ojciec wyjął również swoją gaśnicę. Jak w takich warunkach mogło wyrosnąć ze mnie coś normalnego – nie mam pojęcia.– Jaaaa, zajebiste – skomentowałem kłamliwie. – Dziękuję, mamo. Ale gdzie mama dorwała te życzenia?– Jak to gdzie? W internecie. – Matka zdziwiła się podwójnie – za siebie i za mnie – że mogę zadawać takie głupie pytania. – W internecie, synek, jest wszystko! To ty o tym nie wiesz? Zupę ci przywiozłam. Twoją ulubioną. Pomidorową. Wczoraj z rosołu zrobiłam. Specjalnie dla ciebie – matka nic o mnie nie przystojną kobietą o długich, starannie pofarbowanych blond włosach, opadających falami na ramiona. To ślady przeszłości. Kiedyś była bardzo miała lekko podpuchnięte, widać była po dyżurze (moja matka zawsze była przed jakimś dyżurem albo po dyżurze), usta pomalowała na ciemnoczerwono, do tego czarne rurki, a na wszystko narzuciła jakąś dziwną jasną tunikę z dużym wycięciem, spod niej wyłaniał się złoty krzyż na solidnym, równie złotym moja matka była starsza, tym bardziej peron z tym katolicyzmem jej odjeżdżał. Na Facebooku ostatnio polubiła Wojciecha Cejrowskiego. Jak dla mnie ją tylko tyle, że musiała przez jakieś dwie dekady wytrzymać z moim ojcem. To musiało na tyle obciążyć psychikę, aby tłumaczyć takie załamania psychiczne, jak zwrócenie się ku skończyła proces pospiesznego porządkowania podłogi w sypialni, odniosła do kuchni trzy brudne talerze i dwa kubki oraz pustą butelkę po coli.– Kupiłam ci jajka – pochwaliła się. – Bardzo dobre jajka. Ekologiczne. Trzy złote za sztukę, ale bardzo dobre.– Trzy złote za sztukę? – zdziwiłem się. – Super, będę robił jajecznicę z jajek Fabergé.– Krzysztofie! Jak ty się zachowujesz? Nie tak cię wychowałam! –zaprotestowała.– Przepraszam, mamo. Dziękuję za jajka, mamo – wymamrotałem przepraszająco.– Lepiej – pochwaliła. – Co robiłeś wczoraj?W Wiedźmina grałem, mamo. W dodatek: Krew i wino.– Głowa mnie boli – mówię.– Tak to głowa go boli, a jak kolega dzwoni, to zaraz leci. Wstawaj z tego łóżka! Masz zamiar przespać cały dzień?Wziąłem telefon do ręki. Trzynasta ja pierdolę, jak późno.– O, proszę. Jeszcze dobrze oczu nie otworzy, a już telefon bierze do ręki. Gdy ja byłam w twoim wieku, nie było takich rzeczy – gderała. – Telefon był u miałem cięższe życie. Jestem z pokolenia, które musiało nacisnąć klawisz w telefonie cztery razy, żeby na ekranie pojawiło się „ś”Usiadłem na łóżku. Czarne kropki zaczęły mi latać przed mnie.– Tak, wiem, mamo, za twoich czasów w kiblu się srało, a nie zdjęcia robiło. I na końcu zdania stawiało kropkę – powiedziałem, walcząc z nudnościami. Wnętrzności podjechały mi do puścisz bełta, będziesz musiał tłumaczyć matce dlaczego. Nie chcesz tego robić.– Nie bądź bezczelny – fuknęła. – Ciekawe, czy twoi koledzy też się tak do matki odnoszą. Za moich czasów dzieci odnosiły się do rodziców z szacunkiem – zagderała.– Ja jeszcze nie dożyłem moich czasów. – To już było mnie praca do śmierci, bo nie będzie żadnych emerytur, środowisko jest zjebane, w miastach smog, a kobiety posrało. A ona mi mówi, że wszystkie moje problemy wynikają z tego, że za często używam telefonu i gram na miało być inaczej.– Miało być inaczej – mówię na głos.– Co mówiłeś? – pyta matka i wychyla się z kuchni.– Chce mi się pić! – tylko napić się wody, niczego innego nie pragnę, może poza tym, aby ktoś (kobieta) zrobił mi perspektyw w tej drugiej dziedzinie skłonił mnie do wstania z łóżka skoro świt, czyli o trzynastej ciężko do kuchni, postanawiając jednocześnie, że jak wyjdzie, włączę komputer i zwalę do filmu z Sashą Grey czy Jenną Haze. Internet w tym zakresie okazywał się aż nadto pomocny. To znaczy może nie „do filmu” – zreflektowałem się – wystarczą mi jakieś cztery pornhubowi kobiety jako takie stawały się zbędne. Zajmowały za dużo się pod kran i zacząłem z niego chłeptać wodę, udając, że nie widzę piorunującego spojrzenia matki.– Co będziesz dzisiaj robił? – zapytała.– No nic – wyznałem i wytarłem usta. – Sobota przecież zaczęła wyjmować jakieś plastikowe pudełka i słoiki z wielkiej zielonej torby z logo Kerfa stojącej na kuchennym stole.– Jedzenie ci przywiozłam – powiedziała. – Pomidorowa, krupnik, ogórkowa. I kotlety z kurczaka. Kotlety zamroź, to zjesz później. Zresztą od razu wstawię ci do lodówkę i lekko ją jej przez dobra. Może półki były nieco brudne i brakowało tu jeszcze kurwy i krokodyla, ale to nie powód, żeby robić kocią mordę.– Co to jest? – Matka wzięła oddech i wyglądała, jakby się zapowietrzyła.– KFC. I KFC – odpowiedziałem, bagatelizując sprawę. – A to – wskazałem styropianowe opakowanie – jest hindus, koło pracy. Bardzo dobrze piecze na wyjściu. To takie przymarznięte do ścianki to chyba McDonald's. – Wsadziłem rękę do lodówki i oderwałem od ściany kawałek kartonu. – Tak, to zdecydowanie McDonald's. La Big Mac.– La Big Mac? – zasyczała.– Jestem tradycjonalistą – wyznałem. – Big Mac i kura z KFC to smaki mojego resztek ze śmietnika w lodówce była jeszcze butelka coli i jedno piwo. Przez moment chciałem po nie sięgnąć, ale spojrzałem na kamienną minę matki i zmieniłem zdanie. Wyjąłem z lodówki colę. Nalałem do szklanki, dołożyłem do tego dwie tabletki saridonu na ból głowy z ciężko na drewnianym kuchennym stołku i popiłem tabletki mi bym splunął do podrapałbym się po teraz się wyrzuciła resztki z mojej lodówki do kosza na śmieci. Teraz miała w ręku mokre chusteczki do czyszczenia kuchni. Metodycznie przecierała nimi półki w lodówce.– Gdyby nie ja, tobyś brudem pod sufit obrósł – zamamrotała.– To akurat możliwe – zgodziłem mówiąc, dziewięćdziesiąt dziewięć procent rzeczy, które mówiła mi matka w dzieciństwie, było prawdą. Muszę jej to kiedyś powiedzieć. „Rób, jak mamusia mówi, a nie tak, jak robi”.– Prezent rozpakowałeś? – zapytała. – Położyłam ci na szafce głucho w duchu. Moja matka nie była dobra w prezentach. Dostawałem od niej skarpetki. Swetry. Koszule. Jeszcze trochę skarpetek. Dwieście sześćdziesiąt dwudzieste dziewiąte urodziny dostałem od niej dywan. Kupiła go na jakiejś likwidacji sklepu. Dywan był turecki. Niebieski. Położyłem go w salonie przed telewizorem. Plus dziesięć do muszę przyznać, że bywają gorsze przypadki prezentów. Kiedyś kumpela z pracy, Ulka, dostała od swojego faceta ręcznie robioną bransoletkę. Okazało się, że zrobiła ją laska, z którą ją zdradzał. Bransoletka była ponoć całkiem do sypialni, minąłem materac, na którym spałem (stanowczo za twardy, ale matka troszczyła się o mój kręgosłup), znalazłem różową (!!!) małą kopertę, po czym wróciłem do na mnie dumna i kopertę. W środku była karta papieru z logo znanego centrum medycznego, gdzie matka dorabiała i pakiet z napisem „Mężczyzna 30 plus”. Zaczynało się to od: „Mając 30 lat, nie wolno zapominać o swoim zdrowiu…”.Odbiło mi się się na gorąco zastanawiać, co powinienem powiedzieć w takiej sytuacji.– Dziękuję, ale co to jest? – stęknąłem.– Skierowanie na całościowe badania lekarskie – wyjaśniła radosna niczym skowronek. – Wszystko jest już opłacone. Zdrowie jest najważniejsze. Nawet tata powiedział, że to dobry pomysł, choć trochę się śmiał, ale to idiota. – Machnęła lekceważąco ręką. – Nie przejmuj się się? Chyba chciałaś powiedzieć, że zdychał ze śmiechu.– Prawda, że ci się podoba?Spojrzałem jeszcze raz na kartkę. Badania okulistyczne. Ciśnienie krwi. Morfologia, glukoza, elektrolity, EKG, gastroskopia…– Gastroskopia???!!! Mamo!!! Chcesz mnie zabić??? Co ja ci takiego zrobiłem? Mogłaś mnie uprzedzić, tobym przeprosił – stęknąłem.– Nie denerwuj się, kochanie, to profilaktyka. – Matka poklepała mnie uspokajająco po ramieniu. – Do cioci Joli… Pamiętasz ciocię Jolę, prawda, kochanie? To ta, od której dostałeś ten wazon do kuchni, kazała cię pozdrowić, swoją drogą. To do cioci Joli przyszedł taki trzydziestoletni chłopak. Miły ponoć bardzo. Żonę ma, dziecko ma, brzuch go tylko od czasu do czasu bolał. I widzisz, ona mu zrobiła gastroskopię i kolonoskopię i okazało się, że ma raka żołądka. I tak rozmawiałyśmy o tym długo, że warto się badać. Bo ten chłopak się zjawił trochę za późno. I chyba, niestety, nic już się z tym nie da jeszcze raz w kartkę. Badanie słuchu. Per rectum. Cholesterol i trójglicerydy…Wzrok wrócił mi do poprzedniej rectum?PER RECTUM!!!– PER RECTUM?! – wrzasnąłem.– Nie podnoś głosu, synku – obruszyła się matka. – Zresztą nie rozumiem, o co ci chodzi. Badanie prostaty po trzydziestym roku życia to obowiązek – powiedziała bardzo powoli, akcentując wyraźnie każde słowo, choć jej wzrok uciekł gdzieś w bok. – Biorąc pod uwagę to, jak penis kieruje twoim ojcem, podejrzewam, że znajdujesz się w grupie ryzyka chorób gruczołu krokowego.– PER RECTUM!!! – wrzasnąłem. – ONI MI TAM WSADZĄ PALEC W DUPĘ!!!– Nie dramatyzuj – Lekceważąco machnęła dłonią. – To nie boli, a niektórzy mężczyźni wkładają tam inne rzeczy, i to dla przyjemności. Mam nadzieję, że jądra sobie samodzielnie badasz przynajmniej raz w miesiącu???– Mamo!!! – zawyłem z oburzenia.– No, jesteś już dorosły, chyba mogę przy tobie użyć słowa jądra, nieprawdaż? Pamiętaj, że trzydzieści lat temu o tej porze po raz pierwszy zmieniałam ci pieluchy… – zaczęła, ale na widok mojej miny zakręciła Titanikiem. – Twój ojciec zresztą mówił, żebyś na per rectum przyszedł jednak do niego do szpitala, bo on ma jakiegoś ultradobrego specjalistę w tej dziedzinie. Który zrobi to tak, że będziesz bardzo muszę już uciekać. – Zerknęła na zegarek. – Mam dyżur w przychodni. Ale nie przejmuj się, wszystko będzie nie będzie, pomyślałem, ale jak zwykle nie miałem pomysłu, co pochylony do przodu, kompletnie nagi, nad kiblem i czułem, że jestem trzy, cztery mocne pociągnięcia i będzie dobrze. I będzie miło. I świat będzie wyglądał trochę do góry ręce niczym kapłan odprawiający mszę. Niczym apologeta, niczym Thor przed swoimi czesać się nie oddawał w pełni tej skomplikowanej czynności. Na początek umyłem głowę, bo włosy zaraz po umyciu są najbardziej miękkie i podatne na zaczynam je suszyć, tak do momentu, kiedy przestają być mokre, a zaczynają być suszarka to BaByliss Pro Caruso o mocy 2400 watów, co brzmi jak S63 AMG coupe V8 biturbo, przy czym na suszarkę mnie stać, a na mercedesa S63 już takiego mercedesa nie stać nawet mojego mu tak, od boków głowy, używając wąskiej nakładki. Włosy miały stać, prężyć się dumnie niczym Rocco Siffredi w Rocco Invades Poland, jak uwspółcześniona wersja która mówiła, że jej właściciel spojrzał na włosy w trakcie mycia zębów, przeczesał obojętnie ręką, a one ułożyły się swobodnie oraz za coś takiego płacą fryzjerom miliony kruzejros. Na szczęście miałem dobry patent. Włosy, zanim wyschły, musiały być już wstępnie w dłoniach wosk marki Uppercut (w zielonym opakowaniu, pozostałe były albo za słabe, albo za mocne) i zacząłem go wmasowywać we włosy, cały czas zaczesując je do ten sposób każdy z osobna miał dostać swoją porcję. I teraz trzy, cztery precyzyjne ruchy grzebieniem, tak aby w tym chaosie zaprowadzić się sobie krytycznie w jak zwykle była za bardzo wklęsła, ramiona za cienkie, ale z tym, przynajmniej na razie, nic nie dało się na szczęście dodawały mi ze trzy centymetry. No, może nawet trzy i widziałem mem, w którym mężczyzna zaczynał się od stu siedemdziesięciu centymetrów wzrostu. Sto siedemdziesiąt trzy centymetry oznaczały, że wysokie laski były dla niego niedostępne. Sto siedemdziesiąt pięć był to prawie ziomek. Optymalny wzrost startował zaś od stu siedemdziesięciu ośmiu centymetrów, a kończył się na stu osiemdziesięciu ośmiu. Powyżej tej granicy było się już za sto siedemdziesiąt cztery centymetry wzrostu. KURWA. Dlaczego mój ojciec nie mógł mnie raz w życiu obdarować czymś przydatnym?Dlaczego jego pierdolony plemnik nie mógł zawierać w sobie jakiegoś kryptonitu, który dodałby mi jakieś dziesięć – no, nie bądźmy zachłanni – sześć centymetrów?Czyż 180 centymetrów nie brzmi dumnie? Czyż nie jest to wzrost, który sprawia, że kobiety patrzą na ciebie zupełnie inaczej?Wyszedłem z łazienki i skierowałem się do kuchni łączonej z salonem. W salonie stały dwie kanapy, telewizor i trzy konsole: Xbox, PS3 i PS4 oraz pięćdziesięciopięciocalowy telewizor marki LG, prezent od matki na telewizorze dwie kolumny Kekkoh Beta oraz wzmacniacz Technicsa, które kupiłem w lumpeksie ze sprzętem grającym. Jedno i drugie było starsze ode mnie albo przynajmniej tak samo przez nie muzyki na Spotify (zaleta odbiornika Bluetooth wpiętego w wejście audio line in).W pokoju stała jeszcze szafka, w której trzymałem sto dwadzieścia osiem gier, z czego większość na „peesa”, i trochę filmów na Blu-rayu, na czele z Pulp najważniejsze – moja kolekcja Lego na czele z jej ozdobą, Gwiazdą Śmierci, składającą się z 4016 elementów (przyznaję, matkę było dość ciężko przekonać, aby zapłaciła za to dwa tysiące trzysta złotych) oraz VW Transporterem (łatwizna, tylko 1332 klocki).Wlałem zupę do gara. Płytę elektryczną ustawiłem na osiem. Ze ściany łypnął na mnie Han Solo z Return of the Jedi. Hasłem Gwiezdnych wojen jest: „Niech Moc będzie z tobą”. Powiem szczerze, ostatnie części miały równie dużo mocy co piosenki Sylwii to czwórka, piątka i szóstka to przynajmniej solidna historia o facecie, który nie może się dogadać z salonu w mieszkaniu były jeszcze dwa pokoje. Sypialnia, no i ten drugi, na który na razie nie miałem więc tam na razie swoją halę czarnych workach na śmieci umieściłem książki z liceum i ze studiów, deskę snowboardową, na której jeździłem przez tydzień w roku, dwie pary rolek, bo kiedyś wydawało mi się, że chcę uczyć się trików, ale po miesiącu wypadło mi coś innego, gitarę elektryczną oraz piecyk (zrezygnowałem po trzech miesiącach, ale poznałem trzy podstawowe akordy e-moll, E-dur, a-moll. Dzięki tej wiedzy mogłem od tej pory zagrać na przykład piosenkę Kultu Gdy nie ma dzieci. Głównie dlatego, że w całości składa się z dwóch granych na przemian tego buty do biegania, buty na siłownię (nie żeby jedne i drugie były mi jakoś szczególnie potrzebne), kolarkę (pomysł sprzed dwóch lat; długodystansowe jeżdżenie na rowerze było jednak zbyt męczące i człowiek się od tego strasznie pocił).W końcu matce zależało, żebym się rozwijał i miał dzieci, jak powszechnie wiadomo, potrzebują kursów hiszpańskiego i butów Nike. Tabletów, wyjazdów na zielone szkoły, mocnych komputerów, na których pójdą nowe gry, smartfonów i zajęć dodatkowych. Przede wszystkim zajęć dodatkowych. Jeśli rodziców stać na to, aby dzieci uczyły się francuskiego i hiszpańskiego, to wszystko jest w porządku. Jeśli będą grały na fortepianie – także, Dżesika z chowu klatkowego i Brajanek z wolnego w naszych czasach jest jak Jezus Chrystus i Budda. Jest święta. Jak alkohol dla alkoholika. Jak kokaina w koedukacyjnym kiblu w klubie. Kokaina, którą wszyscy ciągną i wszyscy wierzą, że załatwi ich mi dowolne hobby i kurs w tym mieście – na pewno na nim chodziłem na karate kyokushin, angielski, niemiecki, zajęcia lepienia z gliny (nie żartuję), kółko teatralne oraz basen. Miałem też sporą kolekcję dyplomów i plastikowych pucharów za wszelkiego rodzaju ogóry, w których brałem większość była z napisem: „Za uczestnictwo w XXV zawodach grupy czwartej”.Zupa zaczęła bulgotać. Wyłączyłem płytę. Garnek postawiłem na stole z Ikei, który odgradzał salon od kuchni. Z szuflady wyjąłem łyżkę. Talerze miały to do siebie, że trzeba je było wstawić do i zacząłem jeść. Trzeba przyznać mojej matce, że pomidorówkę to ona robiła wyjebaną w znajdowało się rzut beretem od skweru Dobrego Maharadży na warszawskiej Ochocie. Miało siedemdziesiąt dwa metry kwadratowe i było w całości krwawicą mojej wielogodzinnych sesji przyjmowania pacjentów w prywatnych klinikach, gdzie przychodzili ludzie z abonamentami wykupowanymi za ciężki hajs przez ich korpo.„Doskonałe rozwiązanie dla osób ceniących sobie ciche, spokojne lokalizacje. Idealne mieszkania w idealnej cenie”.Mieszkanie miało być – według mojej matki – symbolem rozpoczęcia przeze mnie nowego dorosłego życia, w którym wyprowadzam się z domu, znajduję kobietę, ona wprowadza się do mnie i mamy jakiegoś rozkosznego bobasa (najlepiej dziewczynkę).Matka zapłaciła za nie gotówką. Była z siebie bardzo dumna. Macierzyństwo w polskiej wersji: na początek wychodzi przez łono dziecko, a dwadzieścia kilka lat później drugim otworem wychodzi chałupa miała, owszem, spore plusy, ale miało je również mieszkanie z matką. Co by nie mówić, mieszkając z nią, nie musiałem się martwić o żarcie i wstawiłem do lodówki wyjąłem piwo. Włączyłem telewizor i konsolę, do ręki wziąłem pada. Otworzyłem piwo z głośnym sykiem i odpaliłem GTA nie urodziny, dzień jak co dzień. O co tyle szumu? – wzruszyłem do łup, razy, potem przerwa. Cztery Black Mirror na telewizorze. Sezon czwarty odcinek czwarty, główni bohaterowie żyją w świecie, gdzie komputery decydują, z kim i na jak długo powinni zawrzeć związek, aby na koniec znaleźć osobę, która do nich pasuje idealnie. Perfect Mirror aktualnie zajmował miejsce trzecie na mojej liście najlepszych seriali wszech czasów. Ujął mnie za serce już w pierwszym odcinku, gdzie premier Wielkiej Brytanii odbywa w telewizji godzinny stosunek seksualny ze dwa było Shameless (a właściwie fantastyczne cycki głównej bohaterki Fiony Gallagher), zaś numerem jeden Gra o tron, ze względu na postać karła, czyli Tyriona Lannistera.„Gdybym mógł się modlić kutasem, byłbym znacznie bardziej religijny”.Podszedłem do drzwi, wyjrzałem przez wizjer, choć w sumie niepotrzebnie, bo tylko jedna osoba znała kod do domofonu i miała w zwyczaju napierdalać w drzwi tak, żeby obudzić umarłego. Matka miała swoje progu stał Konstanty Kiliński zwany Suchym. Jego ksywa wzięła się od dowcipów, które opowiadał, a które były tak suche, że pranie w całej dzielnicy wysychało. Jeżeli Karol Strasburger był królem sucharów, to Suchy był w tym imperium jednak przyznać, że wiele kobiet reagowało na nie Suchy do laski i pyta:– Robisz nieznajomym loda?– Nie.– To pozwól, że się miał uszy jak bajgle, ale gładko przylegające do czaszki, mocno zarysowaną trapezową szczękę, potężny, nieco haczykowaty nos i mimo młodego wieku pokrytą siwizną na mnie z góry. Mierzył sto osiemdziesiąt osiem centymetrów wzrostu (jebany szczęściarz) i ważył, jak był w dobrej formie, poniżej stu kilogramów (a jednak nie można mieć wszystkiego). Kiedy był w złej formie, waga pokazywała sto dziesięć.– Spójrz na tego faceta. Zmęczony, zesrany i po trzydziestce!!! – wrzasnął, zarechotał i walnął mnie boleśnie w ręku trzymał wielką reklamówkę z Biedronki. Pod pachą zaś miał sporych rozmiarów białe pudełko.– A weź ty się, kurwa, Suchy, ode mnie odpierdol – powiedziałem markotnie, ale przesunąłem się i wpuściłem go do środka.– Wszystkiego najlepszego. Oby ci chuj stał i pieniądze były. A tak w ogóle to sto lat, sto lat niech żyje, żyje nam. Kto? Sokół. KTO? SOKÓŁ!!! – zawył na klatkę, sprawdzając starannie, czy nikt nie słyszał jego popisów wokalnych. Na szczęście było pusto.– Właśnie z wrażenia popuściłem w spodnie – odpowiedziałem.– To dobrze, to świadczy, że już się zaczyna spełniać! – mnie, podając wyciągnięte z reklamówki dwa sześciopaki piwa Kasztelan niepasteryzowanego, po czym odplątał się z gigantycznej czarnej chusty zamotanej pod szyją, która nadawać mu miała wygląd elegancki i zewnątrz było jak nic ponad dwadzieścia stopni. Jak on się w tym nie zagrzał? Tak, wiem, styl przede w podkoszulku i bokserkach, ziewając. Ni chuja się nie wyspałem tej nocy.– Co robisz? Gdzie jakieś dupy? – zapytał.– Chciałem właśnie pooglądać – powiedziałem ponuro. – Ale ktoś walił mi do drzwi.– Właśnie, prostaku, czy doceniasz zaszczyt, który na ciebie spłynął? – Suchy uśmiechnął się szeroko.– Doceniam. A prezent gdzie? – zapytałem.– Wypijemy za twoje zdrowie – zauważył niefrasobliwie Kiliński. – No, ale żeby nie było, żem cham…Podał mi sporych rozmiarów pudełko. Na pokrywie była nalepiona czerwona oczojebna naklejka. Głosiła: „Emergency box”. Wręczył mi je z miną świni, która właśnie zagrzebała się w postawiłem na podłodze, a pudło otworzyłem, bo wypadało otworzyć. Było wypełnione po brzegi gumami w różnych kolorach. Spojrzałem na Suchego. Aż spuchł z dumy.– Sto sztuk marki Durex – wyjaśnił. – Wiele smaków. Ale pięćdziesiąt pięć sztuk to truskawka. Tak jak czym dodał złośliwie: – Jak dla ciebie to zestaw na trzy to spojrzałem na niego z wyższością.– Suchy, a ty wolałbyś zrobić loda czy wziąć w dupę?– I to, i to – odparł po krótkim zastanowieniu. – Jak mam się wystawiać na nowe doświadczenia, to co się mam ograniczać?W tym mieście ceni się głównie ciętą ripostę i modne Konstantym w pierwszej kolejności graliśmy. W Grand Theft Auto, gdzie obaj czuliśmy się jak Tommy Vercetti i Lance Vance. I w Diablo II. I w Call of Duty.„Na górze róże, na dole druty. Nie mam dziewczyny, mam Call of Duty”.Później w Assassin’s Creed i Mass Effect, do którego specjalnie obaj kupiliśmy konsole różniliśmy się. Jemu podszedł World of Warcraft, a mnie drugiej kolejności odkrywaliśmy razem uroki picia alkoholu. Kiliński mieszkał wtedy ze swoimi rodzicami na parterze starej kamienicy, na jak kiedyś byliśmy tam w trakcie rozgrywki, ale piwo nam się skończyło. Uradziliśmy, że wyjdę niby po colę, mijając jego matkę w salonie. Kupię sześć browarów, zapukam i mu je podam przez okno. A później wejdę już regularnie przez drzwi z i kupiłem, angażując do tego projektu stojącego pod sklepem żula, który pobrał swoją wszystko poszło idealnie. Okno się otworzyło. Powiedziałem: „Trzymaj browarki”. Tylko okna mi się pojebały. Wychyliła się jakaś siedemdziesięcioletnia seniorka. Nawet się nie zdziwiła, tylko zgarnęła piwo i zamknęła razem do gimnazjum na Furmańską, gdzie jedliśmy niezliczone mielone i zupę pomidorową, i słuchaliśmy, jak Barczykówna się kłóciła z Nowicką.– Modelka musi mieć minimum metr siedemdziesiąt pięć!– Nieprawda! Modelka musi mieć minimum sto siedemdziesiąt pięć!Przez trzy lata, kiedy na początku każdej lekcji facetka (zazwyczaj to była facetka, zazwyczaj z gatunku srała i pierdziała, nie lubię życia, nie lubię nikogo) czytała: „Nowicka, Ruchała, Kamyczek”.Wszyscy śmiali się z tego przez pierwsze sześć była generalnie wywoływała ją do odpowiedzi.– Nowicka, jaka rzeka płynie przez Kraków?– Yyy. Bóbr???Teraz Dominika Nowicka jest żoną jakiegoś studwudziestoośmioletniego właściciela gorzelni na nie śpią na donosi poczta pantoflowa, on zdradza ją, ona jego. Kiedyś Nowicka była blondynką, teraz jest brunetką. Kiedyś miała usta, teraz wygląda, jakby się przyssała do słoika. Jej wargi to już nawet nie kaczy dziób, wygląda jak glonojad, który się rozpatrując to w kontekście robienia loda, na pewno prezentuje się niezwykle Ruchała jest analitykiem rynku paliw, a Wawrzek Kamyczek miał zatrzymanie akcji serca. Żuł znalezione na śmietniku przy hospicjum plastry z fentanylem, który działa sto razy silniej niż się go chorym na raka. Leży teraz na Cmentarzu Południowym z tablicą: „Żył lat 27”.Pudło postawiłem w przedpokoju na indyjskiej skrzyni (prezent od matki numer cztery miliony osiemset dwadzieścia cztery), a oswobodzonymi rękami podałem Kilińskiemu puszkę też swoją.– Powiedzieć ci fraszkę? – zapytał Suchy.– Skoro musisz – westchnąłem ciężko.– Sokół, Sokół, ty stary, trzydziestoletni zabrzmiało jak: Legia, ty stara kurwo.– Ładne – siorbnąłem z puszki. – Dlaczego się nie rymuje?– Bo to jest nowoczesny wiersz. Poezja brutalistyczna – lubi robić językiem. Skończył filozofię, jest dziennikarzem w ogólnokrajowym dzienniku „Głos Biznesu”.„Kiedy rozpoczynałem tę pracę, myślałem, że ma ona jakiś sens. Nie ma żadnego. To, co robisz dzisiaj, w najlepszym wypadku jutro będzie wyściełać kubły na śmieci. Kiedy rozpoczynałem tę pracę, myślałem, że będę pisał prawdę. Teraz widzę, że prawdą jest to, za co ktoś zapłaci. Nurzam się w gównie, z trudem jeszcze wystawiając usta nad to całe szambo”.Kostek podetknął mi pod nos pięść, która miała symulować mikrofon.– Kim, niech pani powie – bo pani jest taka mądra i kiedyś pani powiedziała, że lubi indywidualistów, facetów z niekonwencjonalnym podejściem do życia, dlatego wybrała pani życie ze znanym raperem – jaki mężczyzna dzisiaj miałby u pani szanse? – zapytał– Żaden, kurwa. Choć chciałabym być przez moment mężczyzną, aby się dowiedzieć, jakie to uczucie brać mnie od tyłu. Poza tym jestem zaszczycona, że Kanye nazywa mnie swoją perfekcyjną suką – wyjęczałem udawanym wysokim głosem.– Kim, czy matka jest pani najlepszą przyjaciółką? – powiedział Kiliński i wypił pół piwa na raz, gulgocząc jak indyk.– Ty się odpierdol od mojej matki – oburzyłem się. – Kiedyś pożyczyłam jej małpę na tydzień, ponieważ mocno brakowało jej dzieci w domu.– Kim, jak się czujesz, będąc po trzydziestce?– Życie nie ma najmniejszego sensu. To pasmo nieszczęść, które ubarwiają tylko seks, jedzenie, pieniądze, aby zapłacić za seks oraz jedzenie. Nie widzę różnicy między wczoraj, kiedy kładłam się spać, mając lat dwadzieścia dziewięć, i dzisiaj – odpowiedziałem ni to drwiąco, ni poważnie, ale chyba bardziej to dokończył browar w dwóch łykach, zmiął puszkę, po czym rzucił ją za aluzję i poszedłem po kolejne.– Ja dużo o tym myślałem, o co chodzi z tą paniką wokół równych dat urodzin. I zaraz ci wszystko wytłumaczę – oznajmił. Po czym wybił się z dwóch nóg i rzucił na moja lewą kanapę w salonie tak, że zajęczały sprężyny.– Buty, neandertalu, zdejmij!!! Kto to będzie sprzątał? – zaprotestowałem.– Jak chcesz. Ale ostrzegam, skarpetki mi śmierdzą. – Kiliński zzuł zakupione w sieci sklepów Gino Rossi brązowe buty z licowej skóry, sięgające daleko za Dwieście dziewięćdziesiąt dziewięć zamiast siedemset dziewięćdziesiąt dziewięć złotych. Kostek był w chuj dumny ze swoich butów. Miał ich ze czterdzieści par. Same skórzane. Traktował je jakimś olejem, smarował tłuszczem, a później jeszcze woskiem. A na koniec szorował jakimiś specjalnymi szmatami. Dla mu kolejne piwo, położyłem się na drugiej kanapie. Kiliński, z wprawą świadczącą o długim doświadczeniu, przechwycił puszkę, otworzył ją i umieścił przy ustach niczym koń, który po długim galopie dorwał się do żłobu czy z czego tam pije było go ubierać niż głośno i namiętnie tłumaczyć, że nic nie rozumiem (z tym byłem się w stanie jeszcze zgodzić). Nasi dziadkowie byli dorośli, mając lat osiemnaście. Nasi rodzice żenili się, mając dwadzieścia pięć, dwadzieścia siedem lat. I trzydziestka była dla nich granicą dorosłości, bo wtedy mieli już teraz?– A teraz trzydzieści lat to taki wiek, kiedy powinieneś skończyć się uczyć – skonkludował zadowolony z siebie Suchy. – Obecnie dla kobiety dorosłość zaczyna się w wieku czterdziestu lat. To biologiczna granica, jeśli chodzi o rodzenie dzieci. Ale dla faceta? Trzydzieści lat to jeszcze dzieciństwo. Dziećmi, Krzysiu, jesteśmy, kurwa.– stwierdził Konstanty z ustami przy puszce piwa i ze wzrokiem utkwionym w sufit. – To, co najlepsze, dopiero przed nami. Zobaczysz, jak będzie koło czterdziestki – uśmiechnął się z rozmarzeniem.– Dlaczego akurat koło czterdziestki? – na mnie jak na lekko opóźnione w rozwoju siódme dziecko stróża.– Czterdziestka dla nas to czas, kiedy stajemy się królami – wyjaśnił. – Masz już pieniądze. Kobiety cię pragną. Chuj ci nadal stoi, bo jest viagra. Zobacz, swoją drogą, jaki postęp zrobiliśmy jako cywilizacja. Jesteśmy nową generacją mężczyzn. Seksmaszynami, zdolnymi dymać do dziewięćdziesiątego roku życia po dwie godziny dziennie. Kobiety nie mają z nami żadnych szans. No i jeszcze za tym postępem musi pójść kardiologia, żeby serca nam wytrzymały, ale to kwestia czasu. – Oblizał językiem pianę z brody.– Ale ty jesteś głupi, Kiliński – powiedziałem z wyrzutem.– Prędzej wysrasz wieszak, niż przyznasz mi rację – oburzył się. – A chuj jest w naszej cywilizacji jak… jak… – Zastanowił się chwilę. – Jak volkswagen passat. Zawsze twardy. Przez każde pole przejedzie. Nic go nie zatrzyma. To proste. Wkładasz, pompujesz i czujesz ulgę. Cokolwiek się dzieje w twoim życiu, przez te dwie minuty nic nie ma cisza.– Zabieram cię dzisiaj na miasto! – Klasnął nagle w dłonie, zadowolony z siebie. – Ubierz się ładnie, prostaku. Dupę umyj. Z ludźmi porozmawiasz.– Rozmowa mnie męczy. Ludzie rzadko kiedy mają coś sensownego do powiedzenia. W zasadzie cały czas mówią o tym samym. – Zacisnąłem wargi na taką ochotę, aby dzisiaj wychodzić, jak kury szczać prowadzać.– To z kobietami pogadasz, jak z ludźmi nie chcesz – doradził. – Cel?– ???– Cel?– Muszę pobyć trochę wśród ludzi – odpowiedziałem niechętnie.– Przestań się okłamywać – stwierdził Konstanty. – Cel?Westchnąłem.– Poznać jakąś pannę i ją wydymać.– Właśnie. Przychodzi taki czas, że trzeba albo zdejmować spodnie, albo podciągać spodnie – stwierdził tym postanowiłem się zgodzić. Coś się musi zacząć, coś się musi Tego ja nie wiem. Ale coś wyglądam?Suchy spojrzał na mnie z uwagą, oceniając moją białą koszulę z podwiniętymi rękawami i ciemnogranatowe jeansy z dziurą na kolanie. W końcu stwierdził:– Stylowo w granicach budżetu. Dużo więcej z tego nie wyciśniesz – był zapchany ludźmi jak Lidl na promocji torebek albo karpi. Kłębili się jak oszalałe mrówki w mrowisku, które ktoś rozkopał burdel. W soboty zawsze był tutaj na niskich fotelach w kącie. Kostek co mniej więcej dwadzieścia minut donosił kolejne drinki, w których wódka zmieszana była z dużą ilością świeżych z sokiem. Łakocie i witaminy. Pije się to jak soczek, a kopie ukradkiem niczym złośliwy później rzygasz w jakiejś bramie. Kiedyś Ulka z pracy, mieszkająca w ścisłym centrum, bo przy Wareckiej, wspominała, że w bramie zawsze znajdzie się ktoś, kto dokona wszystkich możliwych czynności mało jest kibli w mieście. Kible przerobiono na restauracje i kebaby.– Pamiętasz tego suchara z Koła fortuny? Pijanowski: „Proszę się przedstawić”. Uczestnik: „K jak Krzysztof”. Pijanowski: „Jeszcze nie gramy”. Uczestnik: „Ale ja się tak nazywam – Kajak Krzysztof”.Zaśmiałem się z grzeczności. Jeszcze nie byłem tak pijany.– A pamiętasz, jak w drugiej klasie liceum laska ze stołówki kazała ci zjeść pomidorową ze świderkami, a ty strasznie tego nie chciałeś zrobić, a ona stała nad tobą, więc ją zjadłeś, a chwilę później porzygałeś się tak, że świderek wyszedł ci nosem? – Kiliński śmiał się tak, że mało co nie spadł z usta w bolesnym uśmiechu.– Pamiętam – symultanicznie ze szklanek. Będę miał awarię, pomyślałem. Jeszcze jeden taki drink i będzie odcięcie.– Dzisiaj będziesz ruchał, chłopaku, dzisiaj będziesz ruchał. Obiecuję ci to – powiedział raźno Suchy.– Korwin – odparłem, patrząc, jak poprawia swoją jedwabną muszkę w kolorze kakaowym i w niebieskie grochy – ja nie wiem, czy chcę przewierciły się mi przez system nerwowy. Czułem wewnątrz drżenie. Światła dawały mi po oczach. Wysokoprocentowy alkohol podniósł mi ciśnienie niczym rtęć w rozgrzanym termometrze, stałem się czerwony na faktycznie nie wiedziałem.– Chcę iść do domuuuu – powiedziałem z pijackim zaśpiewem.– Potrzebujesz wzmocnić ducha. Jesteś spięty – zdiagnozował mnie z biegłością doświadczonego felczera Kiliński.– Wzmacniam. – Wskazałem na stół, gdzie stał wytwór szalonego ogrodnika, wiadro wypełnione owocową pulpą.– Wiesz, co Trzej Królowie przynieśli Dzieciątku Jezus?Pokręciłem głową przecząco, że nie wiem, że nie mam pojęcia.– Mirrę, która jest opiatem, kadzidło, które odurza, i złoto, za które można kupić wszystko. Wiesz, jaki z tego płynie wniosek? – pokręciłem głową. Byłem jak jelonek Bambi, co poznaje świat.– Wniosek z tego jest prosty: bez hajsu i czegoś na poprawę humoru ciężko jest na tym świecie – powiedział triumfalnie, ciesząc się jak dziecko ze świetnego tle Tede śpiewał o tym, że się napierdolił. Konkretnie podmiot liryczny opowiadał o pozostawieniu swojego biało-zielonego bmw niedaleko lokalu, gdzie spotkał podmiot zażył kokainę i obudził się rano w towarzystwie jakiejś zrobiło się jakby „Kicie” nie było żadnych brzydkich było żadnych zbyt grubych kobiet. Gruba kobieta nie istnieje, bo jest właśnie byli tu uśmiechnięci i instagramowo wyluzowani. Twarze kobiet wyglądały dziwnie, Nie w sensie, że twarze im się błyszczały. Bo nie błyszczały. Były pomalowane. Ale unosiła się nad nimi aura chciałem coś takiego mieć. Taką pewność w bym tak bym je nie mogłem ich mieć?– Skąd one mają kasę na te ciuchy? – zdziwiłem się na głos.– Jutro połowa z nich odda je do sklepu – powiedział Kostek. – Poza tym ubrania dla kobiet są tańsze niż te dla facetów. Nie wiesz o tym? Kobiety kupują więcej ubrań. Kobiety decydują o potędze centrów handlowych w tym kraju. My, jak chcemy poprawić sobie humor, to walimy konia, a one idą na zakupy.– Ty cały czas tylko dupy i cycki – westchnąłem.– To takie miłe, prawda? – ucieszył się Suchy.– Nudny z tym jesteś. Wziąłbyś się za coś porządnego – marudziłem, bo byłem pijany. – Pograłbyś – jakieś pięć lat temu praktycznie przestał grać na kompie i na konsoli, a zaczął grać na cyckach i dupach, budując swoją postać jak w dobrym RPG-u na coraz silniejszą i coraz silniejszą, ale wyspecjalizowaną tylko w tej jednej dziedzinie: w ruchaniu. Zdobywał krocza kobiet niczym postaci w Heroes III zamki.– Jestem naturą skomplikowaną – wyznał. – Poza tym, kiedy inni chcieli być strażakami i policjantami, ja marzyłem, aby być superwajzorem jakości w domach publicznych. Sokół!!! – wrzasnął znienacka.– Co mnie kopiesz, do chuja? To boli – poskarżyłem się i pomacałem nogę. – Nie w goleń, do kurwy pokręcił głową jak krowa na pastwisku.– Nie jęcz, kurwa. Patrz jaka sztuka – wyszeptał. – Co za ślicznotka! Nie patrz w jej kierunku! Nie patrz. Zorientuje się, że o niej mówimy. Powoli odkręć głowę. Za tobą, baranie. Czekaj, czekaj, czekaaaaaj. Już odkręciłem głowę. Nigdy nie przestała mnie dziwić skłonność Kilińskiego do dziuń z dyskoteki, pokazujących brzuch i uda, i tępych jak paczka gwoździ. Mogłem się założyć o dowolne pieniądze, że będzie w była rudo-blond. Miała duże oczy, może trochę za bardzo okrągłe, co upodabniało ją nieco do Świnki Piggy i oczywiście usta, które przerobiła na tego bufet, przy którym pracujące przy drogach krajowych profesjonalistki uchodziłyby za zakonnice. Jak wchodziła do pomieszczenia, to pierwsze musiały kroczyć cycki, a później jej twarz gdzie był Ken?To na pewno jakiś Seba z napompowanymi na siłowni mułami, który mówił do barmana: „Jeszcze jedno modżajto, ale bez cukru. Moja świnia jest na diecie”.Nie wyglądała na zbyt rozgarniętą. Ale czy kobieta, zwłaszcza ładna kobieta, musi być rozgarnięta? Czy jest to jej do czegokolwiek potrzebne?Mini nie było. Była czarna, ale bardzo krótka kiecka, dziwacznie porwana u dołu. Albo taki styl, albo wpadła pijana na drut kolczasty.– Cudowna! Boginii. Semiramida!!! – ekscytował się Suchy.– Byłeś ostatnio w Egipcie? – zainteresowałem się. – Spadła na ciebie klątwa faraona?Tylko machnął ręką lekceważąco.– Sama jest! – Kostek był pełen entuzjazmu. – Koleżanka poszła do kibla. Zobacz, co za nogi! Co za cyc! – zachwycił się. – Dobra. – Zatarł ręce. – To pewniak, człowieku, absolutny pewniak, jak gdybyś strzelał karnego do bramki, gdzie nie ma bramkarza albo jest, ale ślepy i kulawy. Jest tak nawalona, że za pół godziny będziesz trzymał ręce w jej włosach, czy tam ty będziesz jej robił minetkę, a ona będzie powtarzać: „Rób kółka, rób kółka. Napisz mi alfabet!”.Spojrzałem na Suchego z powątpiewaniem. Bałem się. Ale tego nie zamierzałem mu powiedzieć.– Idź, kurwa, zrób ją na prysznic, błagam – zajęczał Kiliński. – To tak nie może być, żeby taka okazja się marnowała. Spójrz na tę skórę, na te jedwabiste włosy!!!– Ty się czasami zachowujesz, wypisz wymaluj, jak mój ojciec – wytknąłem.– Jak ty nie idziesz, to ja idę. – Kiliński chwycił za swoją szklankę, wypił do połowy, jednocześnie wprawnym ruchem zdejmując obrączkę z palca i chowając ją do kieszeni. Po czym wstał Suchego w domu czekała Angela, a właściwie Aniela, ale Suchy zawsze mówił do niej Angela, od kiedy ją poznał w BUW-ie na Dobrej 56/66, a stamtąd prowadzał ją na plażę nad była niska, miała brązowe oczy, brązowe włosy i uśmiech jak prosto od kobiety, które nigdy nie przesyłają przez sieć swoich nagich zdjęć i ona taka właśnie był dla niej za brzydki, ale jak go ktoś pytał, jak wyrwał taką sztukę, to odpowiadał, że im częściej laska się śmieje, tym częściej zamyka wiem, jak było między nimi, bo tego nigdy się nie co zrobi. Suchy szedł niczym marynarz Popeye, rozrzucając nogi szeroko na boki i patrząc hardo koło dziuni, zatoczył się nieco niby nieumyślnie, przy czym szturchnął ją mocno cud, że nie spierdoliła się z spojrzała na niego ze zdumieniem. Przed nią leżało pełno ogryzków po cytrynie. Na stoliku bateria kieliszków. Tequila? To faktycznie oznaczało, że była nawalona jak rosyjska armia w trakcie szturmu na Berlin. A Suchy wykonywał właśnie manewr równie trudny jak bombardowanie wojskowego się do niej szatańsko.– Sorry, przepraszam cię bardzo, straszny tutaj tłok – wypalił, przybierając przy tym pozę tęczowego jednorożca srającego na skraju sfokusowała, jakby z trudem, spojrzenie na Suchym i uśmiechnęła się dziwnie. Ten wyprężył jeszcze mocniej klatę. Ona poprawiła włosy. Suchy podniósł do góry brew. Patrzyłem na to wszystko i wstydziłem się za obydwoje. Prawdziwa masakra dopiero miała nadejść. Czułem to. Koks był już posypany. Najgorszy podryw Suchego. Na prysznic.– Wiesz, że dziewięćdziesiąt trzy procent kobiet masturbuje się pod prysznicem? – powiedział i poprawił moment myślałem, że dziunia rzuci w niego skórkami od cytryny albo przynajmniej każe mu spierdalać. Ale nie, dalej się uśmiechnęła i była chyba zaintrygowana.– Nie – odpowiedziała w końcu.– To prawda. Pozostałe siedem procent śpiewa – się. Gdybym mógł, zatkałbym tę historię usłyszał jakieś pięć lat temu. Od tego momentu ja usłyszałem ją jakieś milion siedemset tysięcy razy. Kostek uważał, że to najlepszy na świecie otwieracz do kobiet.– Serio? – Dziunia, o zgrozo, zrobiła rzęsami facepalma z głośnym trzaskiem.– A wiesz, co śpiewają pod prysznicem? – ciągnął.– Nie – odpowiedziała.– A więc musisz należeć do tych dziewięćdziesięciu trzech procent – wykrzyknął zastanowiła się przez moment, po czym chyba zajarzyła, o co chodzi, i zaczęła się histerycznie śmiać.– Jestem Norbert – dotknął jej nigdy nie mówił kobietom, jak się naprawdę nazywa. Twierdził, że w czasach Google’a i Fejsa to samobójstwo.– Rodzice powiedzieli mi, że mogę być, kim chcę. Jestem więc niezrównany. Teraz postawię ci drinka, a ty mi opowiesz, jak to się stało, że jesteś taka żenady postawiło mi włosy na sztorc. Z problemem poradziłem sobie najlepiej, jak tylko potrafiłem. Napiłem owocowa, niczym wściekły pies, wbiła mi się drobinami lodu w dobrze ten ton kiedyś wymyślił ten styl, te ruchy, te teksty, strzelam, że jakiś przedsiębiorczy gostek ze Stanów, który wydawał o tym książki, później pojawił się drugi oraz trzeci, a później już przyszedł You Tube i mężczyźni z całego świata opowiadali, jak podwijać rękawy od koszuli, jak chodzić, aby wydawać się bardziej pewnym siebie, jak mówić do kobiety, aby się z nią umówić, jak ją upić, jak mówić, aby straciła wszystkie zahamowania. Aby przyznała: też jestem zwierzęciem, też mam swoje potrzeby. A może jak w bajce skończy się tak, że zakochają się w sobie ze wzajemnością i będą żyli długo i szczęśliwie, są przecież na pewno takie historie, gdzie matka i ojciec na pytanie dziecka, gdzie się poznali odpowiadają, że w klubie, w barze, dyskotece, na dansingu, bo gdzie ludzie mają się poznawać, przecież nie zawsze poznawali się w internecie, choć teraz nawet seks się uprawia przez Suchy żałował, że ożenił się zbyt szybko, i nie żałował, że ożenił się zbyt pił piwo, wino i wódkę z pannami migotkami, z błyskotkami o blond grzywkach i nagich udach, siedząc z nimi na twardych drewnianych krzesłach, paląc mentolowe papierosy, wdychając zapach „Si” Armaniego i śmiejąc się z niczego tak, że wypluwał jeśli wieczór był dobry, to odprowadzał je do ich studenckich mieszkań, a gdy były tego warte, nawet płacił za to w swoich marynarkach od Vistuli, w białych koszulach o starannie podwiniętych rękawach, w butach czarnych i wylizanych, recytując historie i żarty, których nauczył się z internetu.– Lubię, jak mężczyzna pomyśli z wyprzedzeniem.– Od tygodnia piję sok z odciągnął fokę do baru. Jego zdaniem kobietę trzeba jak najszybciej odizolować, bo jak jest z koleżanką, nigdy nie zrobi tego, na co ma ochotę, będzie się wstydzić jej mogą sobie wmawiać, że mamy dwudziesty pierwszy wiek, i że to, przed kim i jak często rozkładają nogi, nie ma znaczenia, bo przynajmniej w teorii są równe facetom. Ale jeśli laska wyjdzie na imprezę i się z nowo poznanym gościem przeliże, to od razu dostaje łatkę latawicy. I myśleć tak o niej będą nawet dziewczyny, które na co dzień walą się bardziej niż zamek w Chęcinach.– Laska, która lubi obciągać? To lachociąg, który siebie nie szanuje – wyjaśniał Suchy. – Bo dawać dupy dla czystej przyjemności oczywiście kobieta może. No, ALE NIE MÓWI SIĘ O TYM PUBLICZNIE. Kobietom przeszkadza bowiem NADMIERNE AKCENTOWANIE tego patrzyła na Suchego z dziwną fascynacją. Wspierała głowę dłonią, a jej rudo-blond loki opadały na bar. Były gęste i długie. W tym świetle przypominały ogień. W sumie wyglądała jak ta aktorka z Między słowami. Zrobiło mi się jej jelonku,Nakurwiaj stąd!On cię tylko jednak nie uciekał, tylko ciągnął w przemysłowym tempie postawiony przez Suchego gin z tonikiem (według Kilińskiego to dobra pozycja z menu, bo tani, a kopie).Co za lambadziara…Z każdym jej łykiem Kostek promieniał coraz bardziej. Jeszcze chwila i zamieni się w ona to robi? – zastanowiłem się. Ja bym się od takiej ilości alko już z Angelą pobrali się dwa lata po studiach, kiedy ona zaczęła pracować w ubezpieczeniach i stać ich już było na wzięcie kredytu na nie mieli. Na dzieci przyjdzie czas, a kota też można wozić w wózku, mówiła mu jej idzie po marchewki, bo Angela chce zrobić pieczone kupić w warzywniaku, rozgląda się, dzwoni do niej i mówi:– Są, ale rozmiarów mojego małego.– To weź dziewięć – mówi Kilińskiego, jak miał osiemnaście lat, wyjechali do Anglii do roboty. I zostawili mu mieszkanie. No i przesyłali co miesiąc trochę temu przez całe studia Konstanty popychany był siłą banknotów z Adamem Smithem na jak siedziałem z Kilińskim i Angelą na rozpadającej się kanapie w mieszkaniu jego starych, piliśmy piwo i zastanawialiśmy się, jak to będzie wszystko wyglądać, kiedy skończymy wydawało się, że będzie ho, ho, a wyszło ho, ho, CHUJ. A właściwie to sam chuj mówiła mało, ale bardzo dobrze wyglądała, siedząc na tej kanapie bez przynosiła coś do żarcia, a jak Angela zrobi belgijskie frytki, to there’s no dick in the tej kanapie paliliśmy też trawę i rozmawialiśmy o serialach oraz strategiach na przejście Fallouta, najlepszych lodach waniliowych (te z McDonalda były całkiem niezłe) i o tym, jak fajnie byłoby przejechać kabrioletem Stany Zjednoczone. A także o sposobie prowadzenia się co ładniejszych koleżanek z o tym, jak Suchy, widząc kiedyś kolesia rzygającego na trawnik przed Wydziałem Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego, podszedł do niego, poklepał go po plecach, po czym stwierdził: Całkowicie się z tobą, ziomek, czym z kieszeni płaszcza wyciągnął browar i zostawił mu na braliśmy konsolę i graliśmy w zaglądali ludzie z gimnazjum. Raz nawet była tu Nowicka, a Ruchała dwa Ruchały wspominam dobrze, a nawet bardzo dobrze, bo za drugim razem zrobiła mi w łazience loda, i to z miała usta wielkości bramy, tyłek jak końskie siodło, ale była trzecia nad ranem i, jak stwierdził później Suchy, byłem zbyt pijany, aby protestować. Bo gdybym był trzeźwy, to pewnie bym się krygował albo się bał, że ona sobie kolana o płytki w łazience wykluczam, że miał Ruchała później mi powiedziała, że pół gimnazjum się we mnie kochała i zastanawiała się, jakiego mam. I teraz już wie. W sumie szkoda, że dowiedziałem się o tym dopiero po takim czasie. Może by wtedy było z tego coś jest Sokół. Człowiek, który postanowił zespolić się z konsolą. Prawnik. Perwers. I miłośnik porno – zaprezentował mnie na nich znad ekranu komórki i wyszczerzyłem się nieszczerze w udawanym stał dumny naprzeciwko, obok niego blond ruda dziunia toczyła nierówną walkę z grawitacją. Miała dziwne brwi. I stanowczo za dużo tuszu na się. Kiedy to robiła, w jej policzkach pojawiały się małe dołeczki, jakby nagle w tej knajpie wzeszło słońce. Przyznaję z bólem, że miała sporo jakiegoś dziwnego wdzięku, widocznego mimo kurewskiej kiecki i stanu potwornego najebania.– A to jest Agata. Istota Boska. O ustach jak wiśnie. O oczach jak migdały. Która opanowała sekretną sztukę podnoszenia penisów do góry, będąc jeszcze ubraną – bredził na Agatę, przybiłem jej piątkę, mruknąłem „cześć”.– Wychodzimy – zakomenderował Kiliński, zwracając się do laski. – Idź, kotku, do drzwi, zaraz do ciebie przyjdę i pokażę się od najlepszej śmiała się, jakby usłyszała najlepszy dowcip w życiu, ale posłusznie odeszła do drzwi, zataczając się na jakąś laskę, która ją uratowała przed tak, to jest gdzie jest jej przyjaciółka??? Usnęła w tym kiblu czy jak?Suchy z troską w głosie spytał:– Sokołowski, uliczniku, dasz sobie radę sam?– Już trzydzieści lat daję – odpowiedziałem.– To dobrze. Pokazywałem jej swój mózg. – Wskazał na Agatę czekającą przed knajpą. Właśnie wysępiła od kogoś papierosa. – Teraz będę pokazywał drugi, mniejszy. Muszę szybko zamknąć temat i wrócić do domu przed drugą. No… – Spojrzał jeszcze raz na sylwetkę kobiety czekającej na niego karnie. – Może przed trzecią. Spójrz na te kształty! – zachwycił się jeszcze raz. – Toż to istna wiolonczela!Z głośników leciał kawałek, w którym kobieta śpiewała o tym, że nie zamierza się bać i że ma siłę mówić „nie”.– A co na twoje upodobania muzyczne twoja żona? – zapytałem złośliwie.– Nie będziemy jej tym martwić – rzekł niefrasobliwie. – Poza tym to nie zdrada.– A co?– To przerwa w wierności – odpowiedział Kiliński. Po czym błysnął zębami w uśmiechu i się zawinął, pozostawiając po sobie tylko przy stoliku. Chlapnąłem sobie resztę bobo-fruta. Wyjąłem telefon. Patrzyłem na niego, jakby ekran był za przestał być był żółty, czerwony, niebieski i zielony. Polski paw, po imprezie. Mrugnąłem jeszcze raz, zmrużyłem oczy, skoncentrowałem się na ikonie zająć się czymś zacząć wywijać toporem w God of chacie czekali na mnie Kratos i dynamiczny wycedził, że ze względu na duże obłożenie na Uberze występuje mnożnik: podstawowa stawka razy 2, życie pod wiatr. Całe życie ktoś ci pluje prosto w czas popełniam gafę bycia nieprzytomnie piękna. To znaczy ona była piękna, ja nieprzytomny. Stała nad moim stolikiem, a mój mózg na moment zamienił się w butelkę coli, do której ktoś wrzucił niczym połączenie Angeliny z Kim. Miała cholernie długie, lśniące włosy, duże oczy, duże usta, duże cycki. A także czarne włosy i czerwoną krótką te cudne dziary! Ni cholery nie wiedziałem, co ma oznaczać ten dziwny motyw kwiatowy na rękawie, ale wyglądało to zajebiście. Czarna bogini łypnęła na mnie okiem i powiedziała coś jeszcze raz. Siedziałem, a i tak nogi się pode mną na nią i pożądałem. To znaczy ja pożądam wszystkich kobiet, ale tej jakby bardziej. Zadrżałem.– Nie widziałeś mojej koleżanki? Siedziała tutaj! – ryknęła i wskazała na stolik obok. – Taka blondynka z długimi mi załomotało jak u pacjenta chorego na tachykardię. Łup, łup. Łup. O mój boże!!!Wyglądała jak laski w teledyskach rosyjskiego zespołu Serebro, te z idealnymi tyłkami i biustami, na widok których od razu ci stoi i zastanawiasz się, kto ma do nich dostęp. Bo że ja go nie mam, to gapiłem się na nią z otwartą gębą, rozpływając się jak masło na patelni. Jak miód pod wpływem wysokiej najpiękniejszą kobietą w tym mieście, Nieznajomą, majaczyłem, od Woli i Ochoty po Włochy i budzić się każdego dnia u twojego boku, zachwycając się liniami i łukami twojego dotykać palcem twoich nim wodzić po puszku, który masz na widzieć, jak leżysz na moim łóżku w białej pościeli, podpierając ręką głowę, i uśmiechasz się do cię nawet do kina i kupię duży popcorn.– Ty autystyczny jesteś czy jak? – poirytowana brunetka nieświadoma naszej cudownej, wspólnej przyszłości, brutalnie pomachała mi ręką przed na nią z wyrzutem. Jak można tak bezwzględnie niszczyć wspólne cudowne chwile???– Tu była blondynka, moja przyjaciółka, taka niska, szczupła, ładna – wyrzuciła z siebie w tempie niemieckiego karabinu automatycznego FG42 (zaprawdę, powiadam, nie ma lepszej broni w Call of Duty: WWII). – Gdzie poszła?– Eee… – szepnąłem ciemne oczy, gwałtownie się rozszerzające! Te wilgotne, lekko wydymające się usta! Te sarnie ruchy! Pełne gracji, pełne zmysłowości! – stwierdziłem. – Odezwij się, powiedz do niej coś, baranie. Powiedz: Kobieto, jak piękne są twoje usta. Jakie szlachetne są twoje piersi. Czy mogę postawić ci drinka?– Eeeeee… Z kumplem wyszła – wystękałem w piękność patrzyła na mnie z niedowierzaniem. Poprawiła włosy. W moich oczach zrobiła to w slow motion. Świat zamarł i zadrżał. Chcę cię spróbować raz. A później cały czas.– Ze swoim kumplem? – się w nią zachłannie.– Halo? Jesteś tam??? Ze swoim kolegą? – W pozornie aksamitnym tonie głosu nieznajomej pobrzmiewały jakieś złowieszcze na razie nie zwracać na to uwagi. Powiedz jej. Powiedz, że jej pragniesz. No, chłopaku! Do dzieła!– Nie. Z moim kumplem – odpowiedziałem zamiast tego. –Chyba pojechał ją odwieźć do domu. – Słuchaj… – ciągnąłem w natchnieniu, które nagle na mnie spłynęło. – Masz może ochotę na…– Nie pij więcej albo nie wąchaj już nic dzisiaj – przerwała mi zimno brunetka. – Jesteś zwyginiany tak kompletnie, że nie możesz dobrze słowa powiedzieć – doradziła łaskawie i niczym rącza łania pognała do drzwi do wora, wór do jeziora. Tyle z moich intergalaktycznych zapędów. Czułem się jak polska reprezentacja w piłce Kobieto, jak piękne są twoje usta. Jakie szlachetne są twoje piersi. Czy mogę postawić ci drinka? – wydyszałem.– To twój pierwszy raz, nie? – zapytała blondynka i zdmuchnęła włosy spadające jej na wyglądała jak blondynka ze starego w cholerę filmu Tajemnice Los Angeles. Niska, obcasy wysokie jak u weneckiej kurtyzany w średniowieczu. Jak to kiedyś powiedziała Angela?: W szpilkach się nie chodzi, w szpilkach się wygląda. Usta ciemnoczerwone, sukienka czarna. Kiecka miała półprzezroczyste wstawki w górnej części i pokazywała fragmenty tego, co do pokazania trochę na jakieś trzydzieści lat. Wybrałem ją na podstawie najskuteczniej metody losowania, jaką może zastosować mężczyzna – miała największe cycki spośród wszystkich lasek w zasięgu i siedziała sama przy barze, czekając na kogoś.– Słucham? – powiedziałem z głupią miną.– Nigdy nie podchodziłeś do kobiety, ale zrobiłam na tobie takie wrażenie że postanowiłeś spróbować? To mi chcesz powiedzieć? – zapytała.– W sumie to tak – przyznałem niechętnie.– I działam na ciebie – kontynuowała. – I nigdy nie spotkałeś nikogo podobnego. I masz wrażenie, że jestem przyszłą matką twoich, przepraszam, naszych dzieci. A tak w ogóle to jestem cudowna. – Blondynka elegancko umoczyła usta w szklance, którą trzymała w ręku.– Jesteś cudowna – zgodziłem się bez para cycków była w końcu co najmniej tak dobra jak druga część Diablo i daję słowo honoru, że wyglądała, jakby jej interfejs był znacząco mniej skomplikowany.– Cudowna to jest woda z kościoła na Żydowskiej w Poznaniu – prychnęła. – Poza tym, żeby nie robić ci zbędnych nadziei: w lipcu wychodzę za chuj, tym samym momencie, no, może ciut później, zorientowałem się, że właśnie pytam, kim jest ten szczęściarz.– Serio cię to interesuje? – zdziwiła trać nadziei, zmotywowałem mój szef opowiadał, jak to latał za śliczną blondyneczką Marlenką. Latał, latał, ona cały czas mówiła nie i nie. Ale miała dobre serce i w końcu powiedziała tak, na własnym ślubie w damskiej toalecie. Mógł więc zobaczyć jej bieliznę ślubną jeszcze przed panem młodym. I takie rzeczy powinni opowiadać na wykładach trenerzy motywacyjni.– Jestem uprzejmy – bąknąłem.– A on jest miły. Dba o mnie. To rzadkie w tym mieście, aby mężczyzna dbał o kogokolwiek poza sobą samym, nieprawdaż? – zapytała retorycznie, nie oczekując odpowiedzi. – A ślub będzie w stylu boho – dodała autorytatywnie.– Boho? –zapytałem słabo.– Boho – potwierdziła energicznie i uśmiechnęła się promiennie. – Bo musisz wiedzieć, że styl boho na ślubie to przeciwieństwo wytwornego, pałacowego stylu i wszelkich domów weselnych, a zaakcentowanie wolności, lekkości, zwiewności czy nawet pewnego rodzaju nonszalancji. Stąd modne są teraz śluby w szklarniach, jurtach czy, jak nasz, w lesie z nowoczesną stodołą – co daje boho chic. A boho chic to z kolei lekki styl hippie, ale taki, by dekoracje i cały charakter imprezy był związany z naturą, a jednak z akcentami pociągnęła ze szklanki, opróżniła ją do końca. Machnęła do barmana, który błyskawicznie pojawił się obok.– Napraw to – powiedziała do niego, wskazując pustą szklankę, i uśmiechnęła było takie przeciwne mojemu robieniu wszystkiego na siłę. I szarpaniu się.– Po co tyle pijesz? – zapytałem. – Będziesz mieć kaca.– Po co żyjesz? Przecież umrzesz – prychnęła. – Muszę przygnębiony, jak wita się z dwoma mężczyznami w białych koszulach, całując ich, najpierw jednego, a później drugiego, w policzek. Miałem pustą głowę, byłem zmęczony i znowu coś Całe życie słyszę jedno słowo: „nie”.Dlaczego się bałem?Dlaczego się wstydziłem?Dlaczego byłem taki, kurwa, brzydki?Dlaczego nie mogłem sobie radzić z życiem jak ci faceci dookoła, być pewnym siebie, w dobrym garniturze, uśmiechać się cynicznie i mieć wszystko w dupie?Czułem się jak słoń w ZOO na Musiałem się napić wody. Ściana za barem była cała z cegły. Na ścianie wisiał rower. Pokłusowałem tam z obolałymi się przy blacie, ale oczywiście żaden z barmanów, którzy kręcili się pod drugiej stronie, mnie nie zauważył. Nie wiem, kurwa, co trzeba zrobić, żeby to zmienić. Przepraszam, wiem. Trzeba mieć duże cycki.– Nie przejmuj się, ziomek – usłyszałem męski wypowiadający te słowa wyglądał jak pies. Taki dziwny, włochaty. Seter irlandzki? Miał czarne brwi. Jak diabeł. Patrzył na mnie dziwnie wielkimi, błyszczącymi oczami.– To zwykłe suki są. Albo my… – Mężczyzna postukał w dużą, ciężką, wypełnioną bursztynowym płynem szklankę. – Albo one.– Nie mów, Bruno, tak o kobietach. To nieładnie – zaprotestował facet w białej koszuli siedzący tuż przy był z kolei krótko obcięty, dało się zauważyć, że łysieje. Miał brodę, dziwną brodę, coś podobnego do tego, co nosi nasz eksportowy koszykarz Marcin Gortat, i niebieską, bardzo dobrze dopasowaną tym był zbudowany jak które miałem na sobie, to najlepsze, co znalazłem w szafie, a wyglądałem przy nim, jakbym wyciągnął je z kosza z przecenami w TK ja co? Zarost jak na golonce. Klata zapadnięta. Nie byłem nawet jak Don Kichot, tylko jak jebany Sancho Pansa. Gdybym grał w filmie, to tylko gościa, który w ciągu pierwszych trzydziestu sekund spada do szybu windy.– Tam nieładnie – powiedział zimno się na chwilę i pociągnął nosem.– Spójrz na to stado. – Wskazał palcem z wyraźnym obrzydzeniem na twarzy. –Te dupolindy między sobą nazywają się sukami i kurewkami. A później, jak je tak właśnie traktujesz, to się oburzają. Przecież są księżniczkami. Ale wiesz co? – powiedział do swojego kolegi. – Księżniczki nie walą mefy w kiblach ani wódy z gwinta, potrafią się wysłowić i stosownie ubrać. Księżniczka, jak się do niej zwrócisz per świnio, każe ci spierdalać. I nie szcza w bramie. – Przy słowach „nie szcza w bramie” seter podskoczył na stołku barowym, aby chyba mocniej zaakcentować zdanie. – Dziewięćdziesiąt pięć procent kobiet ma wbite od dzieciństwa przez matki, że facet musi mnie mieć kasę, wiec one mordują się, by wyglądać superplastikowo – ciągnął z wyrazem skrajnego oburzenia na twarzy. – Doczepy. Silikon. Kwas. Bo to sprawi, że ich szansa na złapanie frajera rośnie. Dziewięćdziesiąt dziewięć procent z nich nie ma żadnej moralności. Udają wściekliznę pizdy w momencie, kiedy może się to im opłacić – wycedził i znowu potarł nos. – Kobieta nie jest zdolna do miłości, kobieta wybiera tego, kto najlepiej zaspokoi jej potrzeby, a jeśli pojawi się inny, który może zaspokoić je lepiej, to pójdzie do niego. Chyba że nie będzie jej chciał. Wtedy zostanie przy starym chłopaku bądź mężu, ale zrobi to tylko z rozsądku. Czysta biologia, wszystko dla przetrwania gatunku. – Seter skręcił się z proszę, Suchy znalazł ojca, którego zawsze mu brakowało!!!Otworzyłem usta. I nie wiedziałem, co powiedzieć. Dla mnie było tu po prostu dużo ładnych kobiet, które nigdy nie pójdą ze mną do łóżka, bo nie potrafię z nimi rozmawiać.– Wybacz Brunonowi. – Facet w białej koszuli uśmiechnął się znacząco w moim kierunku. – Kolega ma złe doświadczenia. Cały czas mu powtarzam: dostajesz to, czego szukasz. Kiedy szukasz u kobiety miłości, dostajesz miłość. Szukasz gówna, gówno dostajesz. Za szmal kupujesz obecność, a nie uczucia. Kupujesz wsady, nie za celowe, aby się uśmiechnąć.– Chuja tam dostajesz – oburzył się Seter i wyciągnął do mnie rękę. – Bruno – przedstawił znowu pociągnął nosem, który był dość czerwony. Musiało go tam coś cholernie swędzieć.– Krzysztof – odpowiedziałem automatycznie. Zapadła cisza.– Jesteś w błędzie, Bruno – zaprostował spokojnie kolo w białej koszuli. – Tak naprawdę wymagania kobiet sprowadzają się do dwóch rzeczy: chcą trochę twojego czasu i twojej uwagi. Chcą czuć, że są dla ciebie ważne. Reszta to dekoracje. – Uśmiechnął się i wyciągnął do mnie rękę.– Olgierd – jego dłoń. Kurwa, jakie on miał dziwne oczy! Jak wiedźmin.– Miałeś w szkole matematykę, prawda? – głową twierdząco.– Weźmy przeciętną trzydziestolatkę szukającą stałego związku. Ot taką siódemkę w skali od jednego do dziesięciu. Widzisz tę? – Olgierd wskazał rudą, wychudzoną, płaską jak deska dziewczynę, która właśnie usiłowała zamówić drinka. – Płaska, ale za to dupa wypukła. Nogi kiepskie, oczy ładne – ocenił dla mnie laska była bardzo ładna, ale to mnie tutaj kobiety ignorowały.– W Warszawie jest dziewięćset czterdzieści trzy tysiące kobiet. Mężczyzn osiemset tysięcy – zaznaczył Olgierd. – Laska chce faceta w swoim wieku albo nieco starszego. Między trzydziestym a trzydziestym czwartym rokiem życia jest tu sto siedemdziesiąt tysięcy osób. Z tego dziewięćdziesiąt tysięcy to kobiety, a osiemdziesiąt mężczyźni. Czyli laski już na wstępie mają demograficznie przejebane, bo jest ich więcej niż facetów. Nadążasz?– Jak hipster za sojowym latte – wycedziłem ciężko, siląc się na godziny temu czułem się dużo młodszy. W tamtej chwili byłem zjebany i zmęczony.– Z tych osiemdziesięciu tysięcy, powiedzmy, tylko połowa jest wolna – kontynuował. Zostaje czterdzieści tysięcy samców. Z nich odrzucamy tych, którzy się nie myją, którzy ciągle mieszkają z matką, chodzą w różowych koszulach, et cetera. Mieszkasz z matką? – Olgierd spojrzał na mnie badawczo.– Nie – odpowiadam.– Bardzo dobrze – pochwalił i wytarł nos w wyjętą pośpiesznie chusteczkę. – Zostawiamy tylko takich, na widok których kobieta potencjalnie mogłaby powiedzieć: tak. Zostaje więc jakieś piętnaście tysięcy gości. Z tych piętnastu tysięcy oczywiście nie każdy będzie nią zainteresowany. Bo jeden lubi grubsze, drugi chudsze, dla trzeciego będzie miała za duży nos. Powiedzmy, że co trzeci napali się na nią jak Reksio na szynkę. Zostaje jakieś pięć tysięcy z pięciu tysięcy wybrańców właśnie zatoczył się niechcący na Olgierda, beknął donośnie, przy czym wykrzywił się, jakby miał ochotę rzygnąć. Olgierd ze zniesmaczoną miną pośpiesznie przesunął go na bok, po czym schował chusteczkę do kieszeni marynarki.– Kobiety chcą się czuć bezpiecznie, dlatego lecą na zaradnych, samodzielnych mężczyzn – wyjaśnił. – A pieniądze są tej zaradności efektem. Jedna czwarta ludzi ma poniżej dwóch tysięcy sześciuset złotych na rękę. Jedna czwarta powyżej pięciu tysięcy siedmiuset – wyliczył niczym to wszystko jasne. Właśnie się dowiedziałem, dlaczego jestem samotny. W kancelarii dostawałem na rękę niespełna pięć tysięcy, a i tak miałem farta, że pracowałem w zawodzie, bo coraz częściej ukończona aplikacja pozwalała w większości kancelarii bardzo profesjonalnie parzyć kawę.– Zostawiamy górne widełki i mamy tysiąc dwustu pięćdziesięciu kolesi. Mniej więcej osiemdziesiąt procent z nich chce ją jednorazowo puknąć i zapomnieć. Zostaje dwustu pięćdziesięciu, z którymi mogłaby utworzyć jakiś związek. Dwustu pięćdziesięciu kolesi, rozsianych na powierzchni pięciuset siedemnastu kilometrów kwadratowych. Przejebane, prawda? – głową, że rozumiem. Bruno, dla którego ta wyliczanka nie była najwyraźniej nowością, smarknął tylko lekceważąco.– Dlatego one tu są. To, co tutaj widzisz – Olgierd wskazał szklanką na wnętrze lokalu – to mimikra. One właściwie wszystkie jak leci, klęczą i modlą się o cud. Weź mnie do domu i traktuj dobrze, a ja będę ci robiła obiady, zakupy i prała skarpety. A w międzyczasie, kiedy nie ma nikogo odpowiedniego… – Wzruszył ramionami. – Wszyscy wiemy – krew nie woda, majtki nie pokrzywy.– To dlaczego mi nie wychodzi? – poskarżyłem milczał.– Nie powinienem ci tego mówić – mruknął w końcu. – Żeby uwieść Polkę, wystarczy zrobić jedną prostą rzecz. Olać ją i przyciągnąć. Dzień być fajnym, dwa dni nie odzywać się w ogóle. A później powtórka. I jeszcze raz. Zerżnąć tak, że chodzić nie będzie mogła, zadumać się, popaść w melancholię, wypić pół butelki wódki albo lepiej whisky, powiedzieć wiersz, wytrzeć kutasa w firanę i wyjść. Wtedy głupieją. Jak widać jesteś dla nich za miły.
\n \n\n \n to o nas piotr c
LPsaQP.